Zakładki:
Blogi o tematyce ukraińskiej
Dla ciała i duszy
Media on-line
Moje podróże z żoną
Polecam
Strony oficjalne Ukrainy
Strony związane z Ukrainą
Tego bloga linkują

sobota, 19 stycznia 2008
Kiepski adwokat Ukrainy w Europie

Cały wpis będzie o problemach ze stanowiskiem polskim w kwestii rozwiązania dostępności wiz dla obywateli Ukrainy. Po wejściu do strefy Schengen, cała granica polsko-ukraińska stała się granicą wschodnią Unii Europejskiej. Od 1 stycznia br. straciły ważność dotychczasowe wizy wjazdowe, ale tylko te wystawione przez Polskę, bowiem Słowacja przedłużyła ważność wiz przedschengeńskich do 15 stycznia 2008r,, aby ułatwić wjazd i wyjazd do ich kraju oraz otrzymanie w ludzkich warunkach nowych wiz dla Ukraińców pracujących w firmach słowackich. Brak takiego rozwiązania oznacza problemy dla naszych sąsiadów w otrzymaniu wizy wjazdowej. Obecnie zanim otrzyma się nową wizę wjazdową, należy zostać dokładnie sprawdzonym w systemie komputerowym, który często ulega zawieszeniu i odmawia współpracy. A Polska wprowadziła rozwiązanie drastyczne, tym bardziej, że nasze konsulaty nie są w ogóle przygotowane do wydawania wiz w tak dużych ilościach. Od ponad roku w prasie pojawiały się wiadomości o problemach z lwowskim konsulatem, gdzie można było dostać wizę za łapówkę, poprzez mafię czy też nawet miejsca sprzedawano. Władze polskie wiedziały co się stanie w razie wejścia do strefy Schengen, jeśli poza tą strefą lwowski konsulat nie nadąża w wydawaniu wiz. Ale bezradność godna podziwu i dalekowschodni fatalizm wzięły górę nad rozumem. A ostatnio nawet włamano się na stronę internetową konsulatu, aby utworzyć drugą fałszywą kolejkę i numerki (więcej). A władze ukraińskie jasno i zgodnie z prawdą zauważają, że to Polska jest odpowiedzialna za brak porozumienia w sprawie uregulowania małego ruchu granicznego, dla którego nie wydaje się wiz do wjazdu. Jak się okazuje strona ukraińska przesłała projekt umowy do rozpatrzenia we wrześniu ubiegłego roku. Wina za zaniechania spada na rząd Kaczyńskiego jak i Tuska (więcej). Węgrzy zdążyli podpisać takie porozumienie, Słowacja na dniach to zrobi. Jednak te państwa mogą to uczynić, co Polska łaskawie nawet nie chce zrobić.

Te problemy z uzyskaniem wiz dotykają nie tylko Ukraińców, którzy tu pracują lub handlują z polskimi firmami, ale też dla wielu firm położonych na ścianie wschodniej. Mniejszy ruch, mniejsze obroty. Owszem, na forum wielu Polaków uważa protestujących Ukraińców za "mrówki" lub roboli, którzy tylko chcą wjechać i na nich się nie zarabia, ale wiele o więcej z nich jest przedsiębiorcami i utrzymują nie tylko swoje rodziny, ale też dają okazję do zarobku Polakom (więcej).

Rządy polskie przy byle okazji mówią i zapewniają, że wspierają Ukrainę w wejściu do UE, ale coś ta adwokatura ostatnio załamuje się. Nierozwiązywanie wielu pojawiających się problemów Polsce chwały nie przynosi. Dalsza bezradność urzędników i polskich ministrów tylko utwierdzi Ukraińców w przekonaniu, że znów Polska oszukała ich kraj. A przecież wspólnie organizujemy Euro 2012. Wizy schengeńskie to tylko sprawdzian współpracy krajów z UE i spoza. Jeśli te wizy są tak strasznym obciążeniem, to co czeka nas w czasie mistrzostw Europy?? Kataklizm?? Znów zwycięży polskie lenistwo i tumiwisizm??

 

PS> wiadomości ukraińskie o blokadach:

http://news.1plus1.ua/topnovini/novini/ukrayina/20080116_15821_38737.php#video_38737

http://news.1plus1.ua/topnovini/novini/ukrayina/20080116_15821_38817.php#video_38817

PS2>

Pan Wojciechowski w komentarzu na gazeciewyborczej potwierdza moje obawy w związku wydawaniem wiz dla Ukraińców.  

czwartek, 03 stycznia 2008
Burzenie cerkwi w II Rzeczypospolitej czyli ...

Jak cudownym państwem dla mniejszości etnicznych i wyznaniowych było odrodzone państwo polskie, a te okazały się niewdzięczne i były nastawione antypaństwowo i antypolsko.

 

Tytuł długaśny, ale w pełni oddaje wyobrażenia wielu Polaków o cudownym państwie polskim w okresie międzywojennym. Państwie, które było dobre dla każdego obywatela niezależnie od wiary, pochodzenia i statusu społecznego. Jednak to sielanka ma drugie dno - obraz pełen złości, nienawiści i bezprawia. Tak można opisać działanie państwa polskiego, które za pomocą wojska polskiego (tego sławetnego rycerskiego, co to by muchy nie skrzywdziło i było grzeczne dla każdego, tym bardziej dla ludności cywilnej) burzyło i rozbierało cerkwie prawosławne, wbrew konstytucji i prawu (potwierdzone wyrokiem sądowym Sądu Okręgowego w Zamościu). W imię polonizacji i katolicyzacji mieszkańców Lubelszczyzny i Chełmszczyzny. To było największa głupota władz polskich za cichym przyzwoleniem hierarchów katolickich (wielu grekokatolików zmieniało wiarę na prawosławną, co irytowało Kościół Katolicki w Polsce). Na rok przed wojną, w trudnej sytuacji geopolitycznej, mając już podobne eksperymenty tj. zamykanie szkół ukraińskich na początku lat trzydziestych i protestami ludności ukraińskiej, postanowiono jeszcze raz zaognić stosunki polsko-ukraińskie. To zostało zapamiętane i przekazane innym, jako wizerunek Polaka-katolika, który nienawidzi braci Słowian. Medialnie wykorzystały to środowiska nam nieprzyjazne czyli Niemcy hitlerowskie, ukraińskie środowiska emigracyjne w USA i Kanadzie. Utrwalono obraz Polski jako kraju barbarzyńskiego i niegodnego istnieć. Nic dziwnego, że kiedy wkraczała Armia Czerwona na tereny wschodniej II RP, to Białorusini i Ukraińcy witali ich jako wyzwolicieli. Nie wiedzieli jaka jest prawdziwa sytuacja w republikach radzieckich. Kiedy się poznali na tych wyzwolicielach, to wkraczający Niemcy byli witani jako ci, którzy ujmą się za Ukraińcami. Ale i tu nastąpiło rozczarowanie. Więc pozostała jedynie droga siły i rozlewu krwi (dla Ukraińców, Białorusini nie doprowadzili do mordów na Polakach, mimo iż też mieli z nami na pieńku). Gdyby nie nonsesowne zaognianie stosunków z Ukraińcami, to rzeź na Wołyniu miała by mniejszy wymiar. Tam Ukraińcy pamiętali jak wojsko polskie obchodziło się z ich krajanami, jak walczono z ukraińską tożsamością narodową. Na nic się zdał heroiczny bój atamana Petlury i jego żołnierzy o wolną Ukrainę u boku niepodległej Polski. Jednym ruchem skreślono możliwość pojedniania się. Warto zacytować jeden ustęp z artykułu, będący zapowiedzią tego, co się stało potem na Wołyniu:

"Tadeusz Chrzanowski po czterdziestu trzech latach od tamtych wydarzeń wspominał: I z tamtego czasu też zachowałem taką kliszę: ojca purpurowego na twarzy i krzyczącego, choć nie wolno było mu się denerwować, bo miał ciężką chorobę serca, ale wtedy to właśnie krzyczał, krzyczał na rząd, na Sławoja i na Mościckiego i nawet na Rydza, chociaż mnie uczono w szkole, że oni są mądrzy i dobrzy, więc przerażony słuchałem, jak przepowiadał, że nas kiedyś Rusini wyrżną, bez cienia litości, że nam tego nigdy nie wybaczą; [...] Baby wiejskie zbiegły się w swych sutych spódnicach i chustach i jak kokosze starały się sobą osłonić i tymi chustami, owe drewniane świątynki, piękne, choć bidniutkie, ale wówczas przyjeżdżała straż pożarna i rozpędzała je strumieniami wody. [...] Sikawki „fajermanów" przyczyniły się do rozniecenia tysięcy owych „czerwonych kurów", które rozświetlały ostatnie noce spędzone przeze mnie w rodzinnym domu"

Niech to będzie ku przestrodze - "Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie".

Wpis oparty na podstawie artykułu dr. Pawła Boreckiego (cerkiew.pl, racjonalista.pl, lublin.cerkiew.pl). Tam można pooglądać zdjęcia zburzonych cerkwi.