Zakładki:
Blogi o tematyce ukraińskiej
Dla ciała i duszy
Media on-line
Moje podróże z żoną
Polecam
Strony oficjalne Ukrainy
Strony związane z Ukrainą
Tego bloga linkują

czwartek, 25 lutego 2010
Co z tą Ukrainą?


Czytając informacje dotyczące wyborów prezydenckich na Ukrainie w proukraińskiej Gazecie Wyborczej, takie pytanie ciśnie sie na usta czytelnikowi. Ano nic - odpowiadam. Będzie jak było, tylko lepiej. Polscy specjaliści od spraw ukraińskich cytowani przez tę gazetę wieszczyli nawet chaos i rozpad państwa!! Dziś mija drugi tydzień po wyborach. Wygrał Janukowycz, sztab wyborczy Tymoszenko wycofał skargę na łamanie prawa w trakcie II tury wyborów.  I wszystko jasne. Ten zły bohater wyborów z 2004 jest dla wielu Polaków ucieleśnieniem człowieka, który odda swój kraj na pastwę Rosji. Jednak tak być nie musi. Jakże to, można zapytać? Jest jedna różnica między Rosją a Ukrainą. Sprawa dotyczy oligarchów. Im dłużej Ukraina jest niezależna od Rosji, tym coraz mniej tęsknią bogaci przedsiębiorcy za wschodnim sąsiadem. Oni pamiętają jak Putin rozprawił się z rosyjskimi niepokornymi oligarchami. Tjurma albo dzielenie się bogactwem. A oni na Ukrainie się nie muszą dzielić z politykami. Dlatego w interesie Janukowycza i jego grupy jest współpracować z Rosją i UE. Taki balans. Dodatkowym smaczkiem jest to, że Tymoszenko jako prezydent Ukrainy bardziej by szła na pasku Moskwy niż Janukowycz jako premier. Tak uważam. Jako dzielna pani premier w zeszłym roku groziła Rosji i szybko pojechała do Moskwy podpisać niekorzystną umowę z Gazpromem. Trochę propagandy dla ludu, a i tak uczyniła co Moskwa chciała. Szkoda, że polscy politycy i specjaliści nie chcieli wspomnieć o tym, kiedy pisali, iż w interesie Polski jest wygrana Juszczenko albo Tymoszenko. Ja uważam, że nowy prezydent Ukrainy będzie lepszym partnerem do rozmów niż poprzedni. Teraz będzie można bez zadrażnień historycznych prowadzić sensowne rozmowy. Ostani rok na Ukrainie Juszczenko przygotowywał się do wyborów puszczając oko do zwolenników UPA i OUN w zachodniej Ukrainie. I to utrudniało Polsce próby prowadzenia rozmów na różne tematy. A tak, nowy prezydent nie ulega fascynacji organizacji, które krwawo zapisały się w historii Polski, a ich dokonania fatalnie zaciążyły na stosunkach polsko-ukraińskich. Janukowycz jako prezydent Ukrainy to też gwarant jedności terytorialnej tego państwa. Rosja na razie zaprzestanie podsycania roszczeń w sprawie zwrotu Krymu, bowiem nie chce wepchnąć swojego zachodniego sąsiada w ramiona NATO. A i wygrana polityka postrzeganego jako opcja prorosyjska nie oznacza automatycznie wasalizacji Ukrainy. Białoruś mimo, iż pozostaje w ZBiR-ze, konsekwetnie lawiruje i toczy spory z Rosją. Nawet nie chce uznać nowych państwek czyli Abchazji i Południowej Osetii. Świat nie jest taki czarno-biały jak go nam malują politycy.

Dodatkowo w trakcie tych wyborów media polskie pokazały jak rozumieją pojęcie demokratycznych wyborów na Ukrainie. Jak wygra kandydat przez nas postrzegany jako pozytywny, to jest demokracja, a jak nie, to jest już złamanie reguł idealnego systemu. Taka amerykanizacja życia politycznego, dotykająca coraz bardziej życia w Polsce. Brakowało jeszcze hasła "Prezydencie, prowadź na Kijów, bo tam naszych biją". Naszych w sensie pożądanych przez kandydatów czyli bohaterów pomarańczowej rewolucji z 2004 roku.