Zakładki:
Blogi o tematyce ukraińskiej
Dla ciała i duszy
Media on-line
Moje podróże z żoną
Polecam
Strony oficjalne Ukrainy
Strony związane z Ukrainą
Tego bloga linkują

czwartek, 15 maja 2008
Polska sztuka obrażania innych*

W języku polskim, jak w każdym innym, funkcjonują wyzwiska czyli jednostka leksykalna, za pomocą której można ujawnić swój stosunek, emocje względem rozmówcy. W sposób prosty, szybki i zrozumiały wyrażają strony konfliktu swój uczucia wobec drugiej osoby. Kto by tracił czas mówiąc: "Ty człowieku, który nie masz ochoty na pracę i tylko byś leżał i nic nie robił", skoro można powiedzieć : "Ty leniu". Nawiasem pisząc, dopiero teraz skojarzyłem, że wołacz jest używany również w wyzwiskach. Zawsze się zastanawiałem, po kie licho on jest potrzebny.

Wszystkie wyzwiska można sklasyfikować według następujących kategorii:

  1. wyzwiska odnoszące się do umysłu (idiota, bęcwał, ciołek, dureń, palant);
  2. wieku (staruch, dziadyga, gówniarz);
  3. zwierząt (pies, baran, cielę, świnia, bydlak);
  4. do nazwiska lub imienia (czesio, alfons);
  5. dotyczące wyglądu zewnętrznego (flejtuch, brudas, spaślak);
  6. wulgarne (gnój, gnojek, pierdzioch);
  7. odnoszące się do zachowania lub sposobu bycia (łobuz, kłamczuch, leń, pokraka, niedorajda);
  8. odnoszące się do preferencji seksualnych (pedał, pederasta, ciota, pedofil)
  9. narodowości lub rasy (czarnuch, Żyd, żydek, żółtek, szkop, Pigmej)
  10. oraz inne (np. megasam, czopel, knot).

Przeprowadza się sondaże, które te specjalne określenia drugiego człowieka są najbardziej popularne, powszechnie używane (pardon.pl). Jak się okazuje najbardziej używane określenia to te z grupy 8) i 9). Czyli witamy w Polsce. Dla mnie zastanawiające jest ta popularność wyzwisk narodowościowych i seksualnych. Czy to ma związek z wizerunkiem Polaka-katolika, prawdziwego hetero? A może jest inna przyczyna? Że tylko to co polskie jest dobre, a reszta to niegodne naszego poziomu? Traktowanie innych narodowości jako gorszych to jedno ze znamion rodzącego się skrajnego nacjonalizmu. Powtarzam skrajnego czyli takiego, który orbituje w kierunku brutalnych rozwiązań z obcymi nam narodowościowo osobami. Każdy naród przeżywa lub przeżywał takie chwile i to niejedne. Można być dumnym z bycia Polakiem, to nie jest złe, ale traktowanie innych jak śmieci, jako gorszych, już jest.

Czytając wiadomości, mniej lub bardziej poważne, zauważyłem pojawiające się nowe wyzwiska, określenia poniżające. Jedno z nich to Rusin. Tak można wprost wyczytać z relacji prasowej o konflikcie we wsi Biełanka, gdzie Łemkowie starali się o umieszczenie dwujęzycznej tablicy z nazwą miejscowości (Rusin). Polacy się boją, że teraz będą napiętnowani jako Rusini. Że co proszę? Rusin to ktoś gorszy? Czy już tamtejsi Polacy na głowę poupadali? A może prawda jest inna. Prozaiczna. Widocznie określenie "Rusin" czy "Łemko" funkcjonuje wciąż tam jako obraza i teraz Polacy z Biełanki będą piętnowani przez innych Polaków jako ci gorsi. Ale to jest problem Polaków, że takie głupie określenie funkcjonuje między nimi. Patrząc na jęki części Polaków z tej wsi, że dzieje się im krzywda, przypominam, że w Polsce jest poustawianych wiele wsi z dwujęzycznymi nazwami (Śląsk, Kaszuby). I nie tylko w Polsce, ale również we Francji, Włoszech, Holandii, Austrii, Belgii, Słowacji. Jakoś nikt tam nie robi rabanu. Ale za to jest wiele problemów z ustawieniem w Polsce tabliczki z druga nazwą wschodniosłowiańską tj. rusińską czy białoruską. Czy Polska naprawdę musi czuć się lepsza od innych Słowian, szczególnie wschodnich? Na Słowacji Rusini spokojnie żyją, nikt im nie robi problemów, nie trąbi o chęci oderwania północnych terenów przykarpackich tego kraju do Rusi Zakarpackiej. Wsie posiadają tam podwójne nazwy słowacko-rusińskie, nie tak jak w Polsce, gdzie po akcji "Wisła" administracyjnie pozmieniano wiele nazw miejscowości, aby zatrzeć ruskie ślady w polskiej części Karpat. Jakby Polacy tylko tam co najmniej od 1000 lat byli i mieszkali. 
 
Władze Polski mają pretensje do Litwy o utrudnianie nauczania języka polskiego tamtejszej mniejszości polskiej, o nierespektowanie zawartej umowy w sprawie pisowni imion i nazwisk Polaków na Litwie (artykuł z "Naszego Dziennika"). Podczas, gdy same czynią podobne problemy mniejszościom narodowym, głównie Łemkom i Białorusinom. Czy polski stosunek paternalistyczno-kolonialno-endecki musi wciąż dominować w kontaktach z tymi narodowościami? 

 

 

*wpis ten jest zmienioną wersją innego pt. "Sztuka wyzywania w Polsce".

niedziela, 04 maja 2008
Ukraińskie podejście do Euro 2012

Temat gorący jak kartofel. Zbliżające się mistrzostwa Europy w piłce nożnej w roku 2012. Szansa na promocję dla dwóch państw - organizatorów. Widząc to co się dzieje w Polsce, czytając o kolejnych przesuwanych terminach budów i posiadając informacje działań współorganizatorów, stwierdzam, że u nas jest gorzej i jednocześnie lepiej. Dlaczego? Z analizy artykułu z "Dziennika" wynika obecny stan prac na Ukrainie. Jest gorzej, bo to oligarchowie są motorem napędowym organizacji tej imprezy. Finansują, budują, w jednym celu - aby zarobić na mistrzostwach. W ten sposób utrwala się władza oligarchów, ich imperia finansowe dostaną nowy zastrzyk kapitału (jeśli Euro będzie dochodowe). Lepiej, bo już teraz mają prawie gotowe stadiony w Dniepropietrowsku i Doniecku, budowane z pieniędzy oligarchów, reszta to na razie puste place budów oprócz Charkowa, gdzie coś się dzieje (na tej stronie można obserwować stan budowy ukraińskich stadionów), rząd obiecuje zakończenie budowy autostrady od Krakowca do Lwowa do końca 2011r. Czyli coś się dzieje. U nas na razie tylko stadion Lecha w Poznaniu ma zostać do końca tego roku przebudowany. Reszta stadionów to wirtualne prezentacje i tylko tyle. Co do autostrad to nasz kochany rząd zapowiada wybudowanie do 2012 A4 do granicy z Ukrainą. Dla mnie to bajki, gdyż nie wyrobią się czasowo. Wedle informacji na stronie o Euro2012, mowa o A4 jest w kontekście odcinków Zgorzelec-Krzyżowa i Kraków-Szarów. Pozostaje jeszcze ok. 250 km na wschód. Jak dojdą do Tarnowa, to będzie dobrze. Ukraińcy wybrali inny system budowy, czyli gorsza jakość, niespełnianie wymogów UE, ale za to połączenie miast-gospodarzy. Zastanawiam się jak będzie możliwe, przemieszczenie się kibiców z Polski na Ukrainę, jeśli nie będzie autostrady biegnącej przez granicę? Nie wszyscy polecą samolotami. No coż, szykuje się blamaż.
 
Ukrainę wyprzedzamy w zakresie infrastruktury hotelowej i lotnisk - tak można dowiedzieć się z raportu UEFA. Nie korzystałem z ukraińskich lotnisk, ale za to mam pewne pojęcie o bazie noclegowej na Ukrainie i faktycznie muszą tam nadrobić spore zaległości. Poniżej reportaż programu "Okna" o lotnisku Boryspol koło Kijowa.
 
 
Żeby nie popaść w samouwielbienie, polecam lekturę artykułu o polskich problemach z EURO 2012 z ukraińskiego portalu. Skandal korupcyjny, problemy z finansowaniem budowy stadionów w Warszawie i Gdańsku, przekraczanie terminów wyznaczonych przez UEFA. O tym mozna pokrótce poczytać. Ponadto postawa rządu polskiego sporo dała Ukrainie do myślenia, kiedy premier wydał zakaz wyjazdu na konferencję miast-organizatorów polskich urzędników państwowych. Wschodniego sąsiada reprezentowali prezydent Juszczenko, członkowie rządu (minister transportu Winski, minister obrony Jechanurow), a Polskę tylko wiceprezydenci miast. Nie ta ranga, więc nic dziwnego, że w kuluarach mówiło się o skandalu. Niedobrze, kiedy polski konflikt prezydent-premier przenosi się na EURO 2012. To jest podejście chłopców w piaskownicy, a nie osób odpowiedzialnych za nasz kraj. A wstydzić musimy się wszyscy.
 
Niech trwają przygotowania do naszego wspólnego święta i niech nic nie zakłóca, ani polityka ani brudne interesy gospodarcze czy sportowe.
 
[06.05.2008] PS> Niestety, problem z rasizmem może się odbić na organizacji EURO 2012. UEFA dostrzega ten problem polskiej piłki nożnej i przypomina, iż dalsze lekceważenie rasizmu może negatywnie wpłynąć na końcową ocenę przygotowań do mistrzostw Europy (ostrzeżenie).
19:41, leszlong , sport
Link Komentarze (5) »