Zakładki:
Blogi o tematyce ukraińskiej
Dla ciała i duszy
Media on-line
Moje podróże z żoną
Polecam
Strony oficjalne Ukrainy
Strony związane z Ukrainą
Tego bloga linkują

poniedziałek, 08 września 2008
Którędy pójdziesz Ukraino?

 

Po wojnie gruzińsko-rosyjskiej świat się zmienił. Może nie tak widocznie, ale jasno teraz widać, że nie da się prowadzić polityki balansu na linie, jak się jest sąsiadem Rosji.  Nawet neutralna Finlandia zastanawia się nad wstąpieniem do NATO. Dla Ukrainy te wydarzenia są ostrzeżeniem, iż stary chwyty w polityce rosyjskiej są dalej najlepsze. Ochrona własnych obywateli. Rosja na tym argumencie gra od wielu wieków. Wpierw to była ochrona współwyznawców, gdyż w XVIII wieku nie istniało pojęcie obywatelstwa. Wtedy wystarczyło wyznawać tę samą wiarę w Rzeczypospolitej Obojga Narodów co przeciętny Rosjanin i miało się ochronę (w teorii) ze strony imperium carskiego. W czasie międzywojnia Białorusini i Ukraińcy byli pretekstem dla państwa radzieckiego do wysuwania żądań zjednoczenia ziem wschodnich II RP z republikami socjalistycznymi. Oczywiście nikt się nie ich pytał, czy chcą zostać obywatelami radzieckimi. Teraz mamy zmienioną wersję tej polityki. Na Ukrainie mieszka około 11 mln Rosjan, którzy mogą być dla Moskwy idealnym pretekstem do ewentualnego dokonania podziału Ukrainy lub trwałej ingerencji w politykę wewnętrzną pod pozorem ochrony interesów własnych obywateli.

Wielu polityków rosyjskich uważa bowiem wszystkich rosyjskojęzycznych mieszkańców Ukrainy (i innych państw WNP) za etnicznych Rosjan i mniejszość narodową, której Rosja winna jest nie tylko opiekę, ale i ochronę przed dyskryminacją i „tendencjami nacjonalistycznymi” władz państwa, w którym żyją.

z "Prace OSW" zeszyt nr 3 z listopada 2001 roku, część pt. "Język i kultura".

Wystarczy nadać im rosyjskie obywatelstwo (o ile już nie mają) i zachęcić do wzmacniania tendencji separastycznych. Celem wg mnie mogą być Krym (Rosjanie nigdy nie pogodzili się z decyzją Chruszczowa o włączeniu tego półwyspu do USSR) oraz Donieck lub nawet Zadnieprze (lewobrzeżna Ukraina). Co mogą zrobić władze Ukrainy? Są tylko dwa wyjścia, trzecie jest samobójstwem. Jedno to integracja z UE i NATO. Wejście do struktur europejskich i transatlantyckich uratuje ten kraj przed utratą niepodległości lub sprowadzeniem Ukrainy do roli Białorusi w stosunkach z Rosją. Dwa to integracja z Rosją. Gospodarcza i polityczna. Może nawet oddanie Krymu czy zgoda na nowe bazy wojskowe Armii Rosyjskiej. Balans na osi Zachód-Rosja jest obecnie niemożliwy, gdyż zostanie strefą niczyją spowoduje utratę stabilności politycznej. Już to widać, kiedy pani premier Tymoszenko w ciągu ostatnich dwóch lat zmieniała sojusze polityczne co najmniej trzy razy. Jej apetyt na władzę jest wykorzystywany przez  ukraińskich polityków prorosyjskichi może samą Rosję do zatrzymania procesów integracyjnych z UE. Polska powinna wspierać te procesy. Dlaczego? Bo przesunięciu rosyjskiej strefy wpływów nad naszą granicę od strony Ukrainy, Polska zostanie poddana naciskom politycznym zmierzającym do destabilizacji. To leży w naszym interesie.

niedziela, 27 lipca 2008
"Ukraina-Polska dwaj sąsiedzi"
„Україна - Польща: два сусіди”

 

Pod takim hasłem organizowany jest projekt mający na celu cykliczne upowszechnienie i popularyzację kultury, dóbr sztuki i historii narodów Ukrainy i Polski. W ramach tego projektu w dniach 1.08 - 10.08 odbędzie w Krakowie cykl koncertów, pokazy mody, warsztaty edukacyjne i wernisaż sztuki artystyczno-użytkowej i dekoracyjnej. Wystąpić mają na scenie na Rynku krakowskim artyści z Ukrainy i z Polski, tacy jak: Maximus, Nata-Li, "Haydamaky" oraz profesjonalne i amatorskie zespoły folkowe z obu krajów. Zapowiedziany jest również pokaz bojowego hopaka (o tej sztuce walki więcej tu) czyli słowiańskiej sztuki walki. Poza tym możliwa będzie degustacja potraw polskich, ukraińskich i galicyjskich. Cały ten projekt wpisuje się w dialog międzykulturowy oraz ma na celu zacieśnianie kontaków sąsiedzkich, międzyludzkich.

Program:

1-4 sierpnia – Bojowy Hopak – pokaz kozackiej sztuki walki (Międzynarodowa Federacja Bojowego Hopaka ze Lwowa);

1-4 sierpnia – znane i lubiane nie tylko na Ukrainie (Andrij Zalisko, Irena, Olena Korniejewa, Maximus, Tania Sawczuk, Nata-Li ze Lwowa);

1-10 sierpnia – pokaz mody „Ukraine – Poland Fashion Show”;

1-10 sierpnia – koncerty na scenie wieczorowej – „Gwiazdy z Ukrainy i Polski”: (1 sierpnia, g. 20.30 – Ewelina Flinta z zespołem;

7-9 sierpnia – Nazar Sawko, Franek, „Anyczka”;

8 sierpnia, g. 21.00 – Arkapark;

10 sierpnia, g. 20.00 – Haydamaky);

4-7 sierpnia – scena dzienna i wieczorowa – „kalejdoskop” zespołów ukraińskich i polskich, m.in.: zespół estradowo-cyrkowy „Argo”, zespół ludowy „Andrijiwski muzyky”, Grupa Tańca Nowoczesnego „Salto”.

na podstawie informacji ze strony http://swiatdlamlodych.org oraz http://karnet.krakow.pl

 

 

 

Zespół "Haydamaky" na Przystanku Woodstock

wtorek, 15 lipca 2008
Ukraiński hołd dla profesora Geremka

 

W dzisiejszej "Rzeczpospolitej" ukazało się podziękowanie Bohdana Osadczuka dla zmarłego profesora za jego wspieranie Ukrainy, kiedy pan Geremek był ministrem spraw zagranicznych. Zmarły jako znawca Francji (mediewista) skutecznie torpedował na arenie światowej wyczyny prezydenta Francji, pana Chiraca, który by za łyżkę miodu sprzedał Rosji Ukrainę. Prezydent ów powiedział, że: "Il n’y a pas l’Ukraine, c’est la Russie". Wykorzystywał to Putin, który chętnie dawał falsyfikaty archeologiczne zamiłowanemu w tej nauce Francuzowi. Nic dziwnego, że zirytowany na Polaków francuski polityk, kiedyś w sposób mało wybredny przypomniał Polsce, gdzie wg niego jest jej miejsce.

Owe francuskie rusofilstwo nie jest specyficzne, gdyż politycy z wielu krajów zachodnich patrzą na Rosję z innej perspektywy, nie zawsze dobrej. Dodatkowo mają jakieś takie romantyczne nastawienie do komunizmu i nie chcą wierzyć w te okropności, jakie dotknęły miliony mieszkańców ZSRR i krajów satelickich. Tym bardziej, że były oficer KGB i były prezydent Rosji był takim fajnym demokratą, z którym rozmawiało się miło i rzeczowo. Dlatego tak ważne było dla Ukrainy poparcie ze strony państwa polskiego na arenie międzynarodowej. Realizacja konceptu Giedroycia, mówiącego iż bez wolnej Ukrainy, nie ma wolnej Polski, trwała niezależnie od zmiany rządów w Polsce.

sobota, 14 czerwca 2008
Narodnyj Dim w Przemyślu

 

Dom Ludowy w Przemyślu (Народний дім) został wybudowany i oddany do użytku w 1904 r. jako siedziba Ukraińskiego Towarzystwa Dom Ludowy. Fundacja ta wynajmowała pomieszczenia instytucjom i osobom prywatnym, administrowała budynkiem. Od początku XX wieku budynek ten był miejscem działalności wielu organizacji i stowarzyszeń ukraińskich (Towarzystwo Dramatyczne im. Ł. Ukrainki, Towarzystwo Śpiewacze "Bojan", "Proswita", Ukraińska Besida, sklep Bazar Ludowy z książkami i artykułami papierniczymi, banki Ukraińska Szczadnycia i Miszczan`ska Kasa). W listopadzie 1939 roku straż graniczna ZSRR zajęła budynek, a w czerwcu 1941 roku po zajęciu miasta Przemyśla przez wojska hitlerowskie Narodnyj Dim powrócił do właścicieli. Po II wojnie światowej Dom Ludowy został znacjonalizowany, a w latach 90-tych przekazny przez Skarb Państwa miastu Przemyśl. Środowiska ukraińskie od początku III RP upominały się o zwrot budynku.

Władze polskie oraz miejskie przyrzekły zwrócić mniejszości ukraińskiej jej dawną własność, ostatnio uczynił to prezydent Choma. Władze Przemyśla zwróciły się do Skarbu Państwa o rekompensatę za oddanie Domu Ludowego Ukraińcom (wedle informacji prasowych, miasto ma otrzymać kilka nieruchomości powojskowych). Wobec przedłużających się poczynań Polaków, w lutym 2008 roku władze kilku obwodów na Ukrainie zadeklarowały wykupienie budynku z rąk Polaków (gazeta.lviv.ua). Prezydent Juszczenko poinformował pisemnie w liście do władz polskich o gotowości uczynienia podobnego kroku ze strony Ukrainy (nowiny24.pl).

Z oddaniem Narodnego Domu jest powiązana sprawa sprzedaży działki we Lwowie pod budowę Domu Polskiego. Wycena proponowanej pół hektarowej działki wynosi ok. 2,8 mln dolarów, co wg działaczy polonijnych we Lwowie jest zbyt wysoką ceną. Władze miejskie Lwowa gotowe są obniżyć cenę za tę działkę o wartość Domu Ludowego, który by był przekazany ZUwP. Narodnyj Dim ma wartość wedle ostatniej wyceny na 2,8 mln złotych. Za taką cenę władze polskie są gotowe sprzedać budynek Ukraińcom (zaxid.net). Problemy się piętrzą, gdyż o tę proponowaną działkę upomina się zakon franciszkanów, który był jej właścicielem przed II wojną światową. Zakonnicy proponują wymianę obecnego skweru na budynek szkoły muzycznej (dawna plebania), ale rada miasta Lwowa nie chce o tym słyszeć. W ten o to sposób powiązane są ze sobą oddanie Narodnego Dimu i powstanie Domu Polskiego. Jawi się to jak węzeł gordyjski, gdyż jak uważa prezes Zarządu Głównego ZUwP Piotr Tyma, żadna ze stron nie chce jako pierwsza wykonać gestu przekazani nieruchomości organizacji mniejszości narodowej. Według niego, wygląda to na brak zaufania do partnera (wspólnota-polska.org).

czwartek, 15 maja 2008
Polska sztuka obrażania innych*

W języku polskim, jak w każdym innym, funkcjonują wyzwiska czyli jednostka leksykalna, za pomocą której można ujawnić swój stosunek, emocje względem rozmówcy. W sposób prosty, szybki i zrozumiały wyrażają strony konfliktu swój uczucia wobec drugiej osoby. Kto by tracił czas mówiąc: "Ty człowieku, który nie masz ochoty na pracę i tylko byś leżał i nic nie robił", skoro można powiedzieć : "Ty leniu". Nawiasem pisząc, dopiero teraz skojarzyłem, że wołacz jest używany również w wyzwiskach. Zawsze się zastanawiałem, po kie licho on jest potrzebny.

Wszystkie wyzwiska można sklasyfikować według następujących kategorii:

  1. wyzwiska odnoszące się do umysłu (idiota, bęcwał, ciołek, dureń, palant);
  2. wieku (staruch, dziadyga, gówniarz);
  3. zwierząt (pies, baran, cielę, świnia, bydlak);
  4. do nazwiska lub imienia (czesio, alfons);
  5. dotyczące wyglądu zewnętrznego (flejtuch, brudas, spaślak);
  6. wulgarne (gnój, gnojek, pierdzioch);
  7. odnoszące się do zachowania lub sposobu bycia (łobuz, kłamczuch, leń, pokraka, niedorajda);
  8. odnoszące się do preferencji seksualnych (pedał, pederasta, ciota, pedofil)
  9. narodowości lub rasy (czarnuch, Żyd, żydek, żółtek, szkop, Pigmej)
  10. oraz inne (np. megasam, czopel, knot).

Przeprowadza się sondaże, które te specjalne określenia drugiego człowieka są najbardziej popularne, powszechnie używane (pardon.pl). Jak się okazuje najbardziej używane określenia to te z grupy 8) i 9). Czyli witamy w Polsce. Dla mnie zastanawiające jest ta popularność wyzwisk narodowościowych i seksualnych. Czy to ma związek z wizerunkiem Polaka-katolika, prawdziwego hetero? A może jest inna przyczyna? Że tylko to co polskie jest dobre, a reszta to niegodne naszego poziomu? Traktowanie innych narodowości jako gorszych to jedno ze znamion rodzącego się skrajnego nacjonalizmu. Powtarzam skrajnego czyli takiego, który orbituje w kierunku brutalnych rozwiązań z obcymi nam narodowościowo osobami. Każdy naród przeżywa lub przeżywał takie chwile i to niejedne. Można być dumnym z bycia Polakiem, to nie jest złe, ale traktowanie innych jak śmieci, jako gorszych, już jest.

Czytając wiadomości, mniej lub bardziej poważne, zauważyłem pojawiające się nowe wyzwiska, określenia poniżające. Jedno z nich to Rusin. Tak można wprost wyczytać z relacji prasowej o konflikcie we wsi Biełanka, gdzie Łemkowie starali się o umieszczenie dwujęzycznej tablicy z nazwą miejscowości (Rusin). Polacy się boją, że teraz będą napiętnowani jako Rusini. Że co proszę? Rusin to ktoś gorszy? Czy już tamtejsi Polacy na głowę poupadali? A może prawda jest inna. Prozaiczna. Widocznie określenie "Rusin" czy "Łemko" funkcjonuje wciąż tam jako obraza i teraz Polacy z Biełanki będą piętnowani przez innych Polaków jako ci gorsi. Ale to jest problem Polaków, że takie głupie określenie funkcjonuje między nimi. Patrząc na jęki części Polaków z tej wsi, że dzieje się im krzywda, przypominam, że w Polsce jest poustawianych wiele wsi z dwujęzycznymi nazwami (Śląsk, Kaszuby). I nie tylko w Polsce, ale również we Francji, Włoszech, Holandii, Austrii, Belgii, Słowacji. Jakoś nikt tam nie robi rabanu. Ale za to jest wiele problemów z ustawieniem w Polsce tabliczki z druga nazwą wschodniosłowiańską tj. rusińską czy białoruską. Czy Polska naprawdę musi czuć się lepsza od innych Słowian, szczególnie wschodnich? Na Słowacji Rusini spokojnie żyją, nikt im nie robi problemów, nie trąbi o chęci oderwania północnych terenów przykarpackich tego kraju do Rusi Zakarpackiej. Wsie posiadają tam podwójne nazwy słowacko-rusińskie, nie tak jak w Polsce, gdzie po akcji "Wisła" administracyjnie pozmieniano wiele nazw miejscowości, aby zatrzeć ruskie ślady w polskiej części Karpat. Jakby Polacy tylko tam co najmniej od 1000 lat byli i mieszkali. 
 
Władze Polski mają pretensje do Litwy o utrudnianie nauczania języka polskiego tamtejszej mniejszości polskiej, o nierespektowanie zawartej umowy w sprawie pisowni imion i nazwisk Polaków na Litwie (artykuł z "Naszego Dziennika"). Podczas, gdy same czynią podobne problemy mniejszościom narodowym, głównie Łemkom i Białorusinom. Czy polski stosunek paternalistyczno-kolonialno-endecki musi wciąż dominować w kontaktach z tymi narodowościami? 

 

 

*wpis ten jest zmienioną wersją innego pt. "Sztuka wyzywania w Polsce".

niedziela, 04 maja 2008
Ukraińskie podejście do Euro 2012

Temat gorący jak kartofel. Zbliżające się mistrzostwa Europy w piłce nożnej w roku 2012. Szansa na promocję dla dwóch państw - organizatorów. Widząc to co się dzieje w Polsce, czytając o kolejnych przesuwanych terminach budów i posiadając informacje działań współorganizatorów, stwierdzam, że u nas jest gorzej i jednocześnie lepiej. Dlaczego? Z analizy artykułu z "Dziennika" wynika obecny stan prac na Ukrainie. Jest gorzej, bo to oligarchowie są motorem napędowym organizacji tej imprezy. Finansują, budują, w jednym celu - aby zarobić na mistrzostwach. W ten sposób utrwala się władza oligarchów, ich imperia finansowe dostaną nowy zastrzyk kapitału (jeśli Euro będzie dochodowe). Lepiej, bo już teraz mają prawie gotowe stadiony w Dniepropietrowsku i Doniecku, budowane z pieniędzy oligarchów, reszta to na razie puste place budów oprócz Charkowa, gdzie coś się dzieje (na tej stronie można obserwować stan budowy ukraińskich stadionów), rząd obiecuje zakończenie budowy autostrady od Krakowca do Lwowa do końca 2011r. Czyli coś się dzieje. U nas na razie tylko stadion Lecha w Poznaniu ma zostać do końca tego roku przebudowany. Reszta stadionów to wirtualne prezentacje i tylko tyle. Co do autostrad to nasz kochany rząd zapowiada wybudowanie do 2012 A4 do granicy z Ukrainą. Dla mnie to bajki, gdyż nie wyrobią się czasowo. Wedle informacji na stronie o Euro2012, mowa o A4 jest w kontekście odcinków Zgorzelec-Krzyżowa i Kraków-Szarów. Pozostaje jeszcze ok. 250 km na wschód. Jak dojdą do Tarnowa, to będzie dobrze. Ukraińcy wybrali inny system budowy, czyli gorsza jakość, niespełnianie wymogów UE, ale za to połączenie miast-gospodarzy. Zastanawiam się jak będzie możliwe, przemieszczenie się kibiców z Polski na Ukrainę, jeśli nie będzie autostrady biegnącej przez granicę? Nie wszyscy polecą samolotami. No coż, szykuje się blamaż.
 
Ukrainę wyprzedzamy w zakresie infrastruktury hotelowej i lotnisk - tak można dowiedzieć się z raportu UEFA. Nie korzystałem z ukraińskich lotnisk, ale za to mam pewne pojęcie o bazie noclegowej na Ukrainie i faktycznie muszą tam nadrobić spore zaległości. Poniżej reportaż programu "Okna" o lotnisku Boryspol koło Kijowa.
 
 
Żeby nie popaść w samouwielbienie, polecam lekturę artykułu o polskich problemach z EURO 2012 z ukraińskiego portalu. Skandal korupcyjny, problemy z finansowaniem budowy stadionów w Warszawie i Gdańsku, przekraczanie terminów wyznaczonych przez UEFA. O tym mozna pokrótce poczytać. Ponadto postawa rządu polskiego sporo dała Ukrainie do myślenia, kiedy premier wydał zakaz wyjazdu na konferencję miast-organizatorów polskich urzędników państwowych. Wschodniego sąsiada reprezentowali prezydent Juszczenko, członkowie rządu (minister transportu Winski, minister obrony Jechanurow), a Polskę tylko wiceprezydenci miast. Nie ta ranga, więc nic dziwnego, że w kuluarach mówiło się o skandalu. Niedobrze, kiedy polski konflikt prezydent-premier przenosi się na EURO 2012. To jest podejście chłopców w piaskownicy, a nie osób odpowiedzialnych za nasz kraj. A wstydzić musimy się wszyscy.
 
Niech trwają przygotowania do naszego wspólnego święta i niech nic nie zakłóca, ani polityka ani brudne interesy gospodarcze czy sportowe.
 
[06.05.2008] PS> Niestety, problem z rasizmem może się odbić na organizacji EURO 2012. UEFA dostrzega ten problem polskiej piłki nożnej i przypomina, iż dalsze lekceważenie rasizmu może negatywnie wpłynąć na końcową ocenę przygotowań do mistrzostw Europy (ostrzeżenie).
19:41, leszlong , sport
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 10 marca 2008
Muzeum - baza podziemna dla okrętów podwodnych

 

Znajduje się ona w Bałakławie na półwyspie Krymskim. Jej budowę zaczęto w latach 50-tych jako baza-schron dla okrętów podwodnych w razie ataku nuklearnego. Jako baza wojskowa była tak tajna, że oficjalnie miasto nie istniało, gdyż wszyscy jej mieszkańcy pracowali w bazie i nie było możliwości przyjazdu do tego miasta bez specjalnej przepustki (relacja pana Cezarego Rudzińskiego). Po rozpadzie ZSRR baza do 1993 była używana przez rosyjską Flotę Czarnomorską. Po opuszczeniu jej w 1996 przez ostatnie okręty rosyjskie, zorganizowano tam muzeum, ale tylko w części obiektów tj. w stoczni i głównej bazie. Reszta pozostawionych budynków m.in. resztki baterii nadbrzeżnej, niszczeje pozostawiona sama sobie. O pełnej historii tego miejsca możemy poczytać na stronie internetowej miasta Bałakława, jeśli ktoś sprawnie posługuje się językiem rosyjskim. Na stronie Ukrainki.pl możemy dowiedzieć się jedynie krótko o tym muzeum.

Zdjęcia można zobaczyć na stronach:

- metrodream by Russos (cz.1, cz.2, obiekt nr 221, bateria nr 19)

- obieżyświat, autorka knaga (tu)

- englishrussia - jest to wyciąg zdjęć ze strony Russosa (tu)

 

 

 

video pokazujące muzeum w środku

 

 

poniedziałek, 25 lutego 2008
Ukraińskie reklamy - przegląd

 

Wpis lżejszy, nie polityczny, bo to nie jedyny temat na tym blogu. Reklama, gwódź wolnego rynku, szczyt komercji, środek wmawiania konsumentom co mają kupować. Nasze znamy, ale warto też pooglądać jakie są na Ukrainie. Wyszukałem w youtube parę ciekawych, wartych zainteresowania. Wkrótce zamieszczę inne reklamy piwa lwowskiego, moim zdaniem jednego z najlepszych na świecie. Miłego oglądania.

 

 

Reklama kontraktów wojskowych dla przyszłych żołnierzy.

 

 

Reklama operatora komórkowego (jaki soczysty język!!)

 

 

Reklama społeczna o skutkach różnych ogłoszeń o pracy za granicą dla kobiet

 

 

Reklama piwa Lwowskiego, szkoda tylko, że nie jest jasno powiedziane, że Lwów wówczas należał do Rzplitej i głównie to Polacy pili to piwo.

niedziela, 03 lutego 2008
Ukraiński Wałęsa czyli realizacja obietnic wyborczych

Znajomy Ukrainiec, Mychajło z Charkowa, twierdzi, że pani Julia Tymoszenko jest populistką. Powód? Obiecuje ludziom rzeczy, które wiadomo, że nie zrealizuje. Trochę ma rację, ale nie zawsze. Tymoszenko jawi mnie się jako taki Wałęsa, co to pokrzyczy, obieca ludziom wszystko i trochę zrealizuje swoje obietnice. Na razie ukraińscy obywatele dostają rekompensaty za utracone oszczędności zdeponowane w radzieckim odpowiedniku PKO czyli Sbierbanku (źródło). Pieniądze, które przepadły po rozwiązaniu ZSRR, sa solą w oku dla wielu ludzi z byłych krajów poradzieckich. I te rekompensaty są jednocześnie kością w gardle stosunków ukraińsko-rosyjskich. Na Ukrainie, każdy poszkodowany na razie dostaje po 1000 hrywien (ok. 200 $), zaś w Rosji tylko po 1000 rubli (ok. 40$) i to tylko najstarsi wiekiem. Posunięcie Tymoszenko nosi cechy geniuszu. Nie dość, że pokazuje się jako dobroczyńca dla ubogich ludzi, to przy okazji wbija szpilę Rosji, która bogaci się na ropie naftowej, a mimo to nie wypłaca wszystkim rekompensat za utracone oszczędności. Ot taka polityka wewnętrzno-międzynarodowa. Co prawda, operacja wypłat może się okazać zabójcza dla budżetu Ukrainy, ale pani Tymoszenko to twarda kobieta. Nie zawsze trzeba zaciskać pasa, czasem trzeba zagrać pod publiczkę, aby obywatele przetrzymali inne konieczne reformy gospodarcze. Jak pisze Aleksiej Czadajew, pani premier rzuciła wyzwanie władzom Rosji, których dotychczasowa polityka społeczna była uważana za wypłacanie jałmużny i rzucanie ochłapów. A tu proszę, biedna Ukraina wypłaca i tamtejsza władza sprawiedliwie oddaje ludziom to, co do nich należało. A Rosja?? Nic, czeka i wydaje pieniądze na inne wydatki, chociażby wojskowe.

PS. Na rutube.ru znalazłem reportaż rosyjskiej telewizji o wypłacie rekompensat na Ukrainie.

 

 

sobota, 19 stycznia 2008
Kiepski adwokat Ukrainy w Europie

Cały wpis będzie o problemach ze stanowiskiem polskim w kwestii rozwiązania dostępności wiz dla obywateli Ukrainy. Po wejściu do strefy Schengen, cała granica polsko-ukraińska stała się granicą wschodnią Unii Europejskiej. Od 1 stycznia br. straciły ważność dotychczasowe wizy wjazdowe, ale tylko te wystawione przez Polskę, bowiem Słowacja przedłużyła ważność wiz przedschengeńskich do 15 stycznia 2008r,, aby ułatwić wjazd i wyjazd do ich kraju oraz otrzymanie w ludzkich warunkach nowych wiz dla Ukraińców pracujących w firmach słowackich. Brak takiego rozwiązania oznacza problemy dla naszych sąsiadów w otrzymaniu wizy wjazdowej. Obecnie zanim otrzyma się nową wizę wjazdową, należy zostać dokładnie sprawdzonym w systemie komputerowym, który często ulega zawieszeniu i odmawia współpracy. A Polska wprowadziła rozwiązanie drastyczne, tym bardziej, że nasze konsulaty nie są w ogóle przygotowane do wydawania wiz w tak dużych ilościach. Od ponad roku w prasie pojawiały się wiadomości o problemach z lwowskim konsulatem, gdzie można było dostać wizę za łapówkę, poprzez mafię czy też nawet miejsca sprzedawano. Władze polskie wiedziały co się stanie w razie wejścia do strefy Schengen, jeśli poza tą strefą lwowski konsulat nie nadąża w wydawaniu wiz. Ale bezradność godna podziwu i dalekowschodni fatalizm wzięły górę nad rozumem. A ostatnio nawet włamano się na stronę internetową konsulatu, aby utworzyć drugą fałszywą kolejkę i numerki (więcej). A władze ukraińskie jasno i zgodnie z prawdą zauważają, że to Polska jest odpowiedzialna za brak porozumienia w sprawie uregulowania małego ruchu granicznego, dla którego nie wydaje się wiz do wjazdu. Jak się okazuje strona ukraińska przesłała projekt umowy do rozpatrzenia we wrześniu ubiegłego roku. Wina za zaniechania spada na rząd Kaczyńskiego jak i Tuska (więcej). Węgrzy zdążyli podpisać takie porozumienie, Słowacja na dniach to zrobi. Jednak te państwa mogą to uczynić, co Polska łaskawie nawet nie chce zrobić.

Te problemy z uzyskaniem wiz dotykają nie tylko Ukraińców, którzy tu pracują lub handlują z polskimi firmami, ale też dla wielu firm położonych na ścianie wschodniej. Mniejszy ruch, mniejsze obroty. Owszem, na forum wielu Polaków uważa protestujących Ukraińców za "mrówki" lub roboli, którzy tylko chcą wjechać i na nich się nie zarabia, ale wiele o więcej z nich jest przedsiębiorcami i utrzymują nie tylko swoje rodziny, ale też dają okazję do zarobku Polakom (więcej).

Rządy polskie przy byle okazji mówią i zapewniają, że wspierają Ukrainę w wejściu do UE, ale coś ta adwokatura ostatnio załamuje się. Nierozwiązywanie wielu pojawiających się problemów Polsce chwały nie przynosi. Dalsza bezradność urzędników i polskich ministrów tylko utwierdzi Ukraińców w przekonaniu, że znów Polska oszukała ich kraj. A przecież wspólnie organizujemy Euro 2012. Wizy schengeńskie to tylko sprawdzian współpracy krajów z UE i spoza. Jeśli te wizy są tak strasznym obciążeniem, to co czeka nas w czasie mistrzostw Europy?? Kataklizm?? Znów zwycięży polskie lenistwo i tumiwisizm??

 

PS> wiadomości ukraińskie o blokadach:

http://news.1plus1.ua/topnovini/novini/ukrayina/20080116_15821_38737.php#video_38737

http://news.1plus1.ua/topnovini/novini/ukrayina/20080116_15821_38817.php#video_38817

PS2>

Pan Wojciechowski w komentarzu na gazeciewyborczej potwierdza moje obawy w związku wydawaniem wiz dla Ukraińców.  

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11