Zakładki:
Blogi o tematyce ukraińskiej
Dla ciała i duszy
Media on-line
Moje podróże z żoną
Polecam
Strony oficjalne Ukrainy
Strony związane z Ukrainą
Tego bloga linkują

wtorek, 11 września 2007
Czarna dziura na granicy

 

Rzecznik Praw Obywatelskich Jan Kochanowski oraz Pełnomocnik Rady Najwyższej Ukrainy ds Praw Człowieka Nina Karpaczowa odwiedzili przejście graniczne w Medyce i zaznajomili się z panującymi tam warunkami (tu:). Były dla nich szokujące. Wystosowali apel do rządów obu krajów o poprawe sytuacji. No cóż, przynajmniej wreszcie się dowiedzieli przedstawiciele władz jak to jest na granicy. W kontekście wspólnej organizacji mistrzostw Europy w piłce nożnej Euro 2012 konieczne są szybkie, bardzo szybkie zmiany. Czy ombudsmani Polski i Ukrainy zastanowili się dlaczego tak dużo osób zajmuje się przemytem?? Cóż z tego, że bezrobocie spada, a ofert pracy jest coraz więcej. Nikt nie patrzy w jakich regionach kraju nie brakuje pracy, a w jakich bezrobocie wciąż jest duże. Średnia arytmetyczna tylko zaciemnia. Ktoś powie, że można za pracą się przenieść. Aby ściągnąć rodzinę na nowe miejsce zamieszkania i żyć godziwie, należałoby być fachowcem bo mimo wielkich szumów, pensje aż tak wysokie nie są. Lepiej byłoby tworzyć nowe miejsca pracy wzdłuż granicy. Jest to o tyle trudne, że dotychczasowe rządy włącznie z Marcinkiewiczem i Kaczyńskim nie chciały zbudowac autostrady A4 do granicy. Gdyby nie Euro 2012, to odcinek podkarpacki kończyłby się koło Rzeszowa i zostałby oddany gdzieś w 2025r. A że jest to możliwe, wystarczy popatrzeć na tempo budowy 20 km Kraków-Szarów. Również po stronie ukraińskiej powinno zmienić się nastawienie do zachodniej części kraju. Widać, że dotychczas rządzący ukraińscy politycy woleli inwestować we wscodnią i centralną część kraju. Zachód pozostał pozostawiony samemu sobie. Wjazd na Ukrainę przypomina wjazd do Polski od zachodu. Drogi katastrofalne, miasteczka nie do końca odremontowane, marazm.

Samo traktowanie polskich obywateli przez polskich pograniczników to zgroza. Na własnej skórze wielokrotnie się o tym przekonałem. Podejrzewanie każdego Polaka o bycie przemytnikiem trąci schizofrenią. Jeśli tam pracujący stale widzi te same osoby przechodzące przez granicę wielokrotnie, to powinien nauczyć się rozróżniać turystów. Dodatkowo brak innych przejść granicznych pieszych powoduje duże nagromadzenie "mrówek". Co prawda podobno ma być planowane otwarcie 4 nowych przejść granicznych, ale nie wiem czy to będą tylko samochodowe czy też do przejścia na pieszo. Tajemnica państwowa.

piątek, 07 września 2007
W Symferopolu powstanie pomnik ofiar OUN-UPA

 

Symferopolska rada miejska poczyniła pierwsze kroki w celu budowy pomnika ofiar OUN-UPA. Upamiętnieni mają zostać radzieccy obywatele, którzy zginęli z rąk w/w ukraińskiej organizacji - taką informację można wyczytać w tygodniku "Korespodent". Miejsce postawienia pomnika jest trochę dziwne, gdyż na Krymie OUN-UPA nie działało. Raczej jest to kolejne prowokacyjne zachowanie niektórych krymskich samorządowców wobec Kijowa. Ich marzenia o powrocie półwyspu w objęcia Rosji są trochę mgliste i raczej niemożliwe. Rosja dobrze o tym wie, ale lubi podgrzewać nastroje antyukraińskie na Krymie. Władze ukraińskie nie zabraniają postawienia tego pomnika, co przy próbach wybielania i przemilczania działań UPA w czasie wojny na terenach obecnej Ukrainy, może część czytelników dziwić. Ale taka jest demokracja.
 
Jeszcze jedno przyszło mnie na myśl. Czy pomnik ten będzie upamiętniał Polaków zamordowanych na Wołyniu? Wedle propagandy sowieckiej byli oni obywatelami Związku Radzieckiego. Po zajęciu zachodniej Ukrainy i właczeniu jej w skład USSR automatycznie wszyscy mieszkańcy dostali obywatelstwo radzieckie. Chichot historii. Komuniści upamiętniają zamordowanych Polaków na Wołyniu, mimo iż sami ich osadzali w łagrach i mordowali.

 

piątek, 31 sierpnia 2007
Dzień Blogerów

 

No cóż, dzisiejszy wpis jest offtopic. Nic o Ukrainie. Podobno powinienem znaleźć 5 nieznanych mnie wcześniej blogów i je zareklamować innym. OK.

1. Fotoblog Białorusina z Mińska. Wiele jest zdjęć również z Polski. Polecam http://twoserge.fotolog.pl/

2. Rozmyślania Meżczyzny. http://mezczyzna.eblog.pl/

3. O książkach. Jako, że strasznie uwielbiam czytać, warte zobaczenia. http://www.mojeksiazki.blog.pl/

4. Lubię jeździć tramwajem, więc wpisuję blog tramwajarza (motorniczego?) http://tramwajowy.bloog.pl/

5. Orient. I to daleki. http://www.wedrowka-na-wschod.blog.pl/

Ciekaw jestem, kto odkryje mojego bloga? O jednej osobie już wiem. To wanilia39, pozdrawiam ją.

 

czwartek, 30 sierpnia 2007
Juszczenko w akcji

 

Co prawda trochę to stara informacja, bo z 22 sierpnia, ale nie ona jest najważniejsza. Chodzi mi o zastosowany PR czyli budowanie pozytywnego obrazu prezydenta Ukrainy. Powód jest jeden, zbliżające się parlamentarne wybory w dniu 30 września. W tych wyborach startuje partia Juszczenki, przez co wizyty prezydenta w różnych częściach Ukrainy nabierają charakteru dodatkowej kampanii wyborczej. A wiadomo, jaki prezydent, taka jest jego partia. Cytuję za TVP.pl:

Prezydent wracał we wtorek do stolicy z Chersonia, kiedy z okien swojego samolotu dostrzegł smugi czarnego dymu unoszące się nad lasem. Natychmiast kazał zawrócić i wylądować. Przyłączył się do strażaków walczących z ogniem i zażądał dymisji ministra ds. sytuacji nadzwyczajnych Nestora Szufrycza. Telewizja ukraińska pokazywała w środę Juszczenkę z łopatą w ręku sypiącego piach na pogorzelisko i pomagającego wypchnąć wóz strażacki z grzęzawiska. Oświadczenie biura prezydenta głosi, że szef państwa „osobiście przejął kontrolę nad gaszeniem pożaru i wysiłkami ratowniczymi”.

Poniżej zamieszczam filmik z akcji prezydenta Juszczenki, który został znaleziony na blogu Fire`On.

 

 

Oby tylko wzorem głowy Ukrainy, w razie ewentualnych naszych parlamentarnych wyborów, nasi politycy nie zaczęli tak czynić, bo może być śmiesznie. W dodatku w razie takich pożarów, niektórym przyjdzie do głowy ich wywoływanie, aby potem się wykazać przy gaszeniu. Janukowycz raczej ma trudniej, gdyż jedynie może wykorzystać pracę swojego gabinetu (rządu) do pokazania, że jego Partia Regionów może ponownie wygrać wybory. Tak więc klęski żywiołowe są być albo nie być dla ukraińskich partii w najbliższych wyborach. Kto potrafi ukazać się jako zatroskany i jednocześnie skuteczny w walce z żywiołem, ten zyskuje dodatkowe punkty. Program wyborczy parii jak wiadomo jest tylko pustosłowiem, ważniejsze jest zbudowanie pozytywnego oblicza i sprzedanie go wyborcom.

poniedziałek, 27 sierpnia 2007
"Seks w Rusi Kijowskiej"

 

Pod takim tytułem można znaleźć artykuł Grażyny Siedleckiej na portalu "Panorama Kultur". Autorka na podstawie powołanych cytatów barwnie kreśli czytelnikom seksualny świat zwykłych ludzi we wczesnym średniowieczu na terenach Rusi Kijowskiej. Wbrew pozorom czasy pogańskiej Słowiańszczyzny obfitowały w seksualne zabawy, bardziej sprośne niż dzisiaj. Wiele plemion nie uznawało małżeństwa, meżczyźni posiadali po 2-3 żony, często nałożnice porywało się z sąsiednich wiosek. Sam przyszły święty Włodzimierz Wielki, wedle "Powieści minionych lat",

"był wielce chutliwy (...), a nałożnic miał trzysta w Wyszogrodzie, a trzysta w Białogrodzie, a dwieście na Berestowie w siółku, które zowią teraz Berestowe. I był niesyty rozpusty, przywodząc do siebie mężatki i dziewice gwałcąc. Żon miał co najmniej pięć - Rogendę, Greczynkę, dwie Czeszki i Bułgarkę".

Sam ten wspomniany latopis posiada również rozdział poświęcony kobietom, ukazanym jako złe i pożądliwe albo dobre i pracowite. Inne wspominane w artykule starodawne dzieła mnichów ruskich takie jak: "Pateryk Kijowsko - Pieczerski", "Suplika Daniela Więźnia" i "O świątobliwym Mojżeszu Węgrzynie" bardzo negatywnie opisują zachowanie kobiet, ich wpływ na mężczyzn. Jednak fakt pochodzenia autorów tych dzieł - mnisi- wielce nam wyjaśnia taki stosunek do niewiast. Na pewno w czasach średniowiecznych seks był rzeczą normalną. Nie jakimś tam bezeceństwem, jak usiłowali wytłumaczyć duchowni ludowi prostemu, tylko przyjemnością.  Nie dajmy sobie wmówić dzisiejszym duchownym, że dawniej było tak bardzo cnotliwie, a dzisiejsze czasy są takie pełne seksu.

piątek, 24 sierpnia 2007
Ще не вмерла Україна...
 
Dziś na Ukrainie jest obchodzone święto narodowe z okazji proklamacji niepodległości w 1991 roku. Polska jako pierwsza uznała niepodległość swojego wschodniego sąsiada w dniu 2 grudnia 1991 r. Ukraina już 16 lat jest niepodległa. Poszła jakże inną drogą, niż jej sąsiadka Białoruś, gdzie po euforii narodowej wskutek fatalnego wyboru Łukaszenki na prezydenta, kraj ten osunął się w stronę państwa pararadzieckiego kierowanego przez kacyka, byłego kierownika kołchozu. Taka groźba istniała również nad Ukrainą, jednak na skutek demonstracji opozycji i tysięcy ludzi (słynna pomarańczowa rewolucja), została ona odsunięta - na razie.
 
Porównując dokonania Polski i jej sąsiada, warto pamiętać, że jednak państwo ukraińskie startowało z gorszego poziomu niż nasz kraj, po 70 latach budowania komunizmu (nam , Polakom, wystarczyło dość te 45 lat). Ich gospodarka była w fatalnym stanie, do dzisiaj w wielu rejonach stoją opustoszałe fabryki, drogi donikąd. Ponadto, brak świadomości narodowej, nauka życia w nowym państwie to kolejne przeszkody młodego państwa i jego obywateli.
 
Życzę temu krajowi dalszego rozwoju gospodarczego oraz umiejętnego lawirowania politycznego pomiędzy UE a Rosją. Ważne jest również przestrzeganie demokratycznych reguł gry zarówno w relacji państwo-obywatel jak i polityk-polityk.  Jak każdy młody kraj potrzebujący nienagannej przeszłości historycznej, Ukraina jest dopiero przed rozliczeniem się z własną historią, nie zawsze kryształową i piękną. Jest to krok jest konieczny do uczynienia, gdyż jest to kolejny etap do budowania społeczeństwa obywatelskiego. Nie łatwo to przychodzi, gdyż widać to szczególnie u nas, gdzie trzeba pewne mity odbrązawiać lub wprost przeciwnie, odszambiać.
 
W Brukseli jak zwykle Menneken Pis został ustrojony, w dniu dzisiejszym w strój narodowy ukraiński. Niestety mimo prób, nie znalazłem zdjęcia, aby go na bloga zamieścić. Pozostaje tylko sucha relacja dziennikarska - pravda.com.ua. Chcącym poczytać sobie co ukraińska prasa pisze z okazji Dnia Niepodległości Ukrainy, polecam artykuły na portalach zachid.net, ua.korrespodent.net oraz pravda.com.ua. 
 

środa, 22 sierpnia 2007
Dziki Wschód na Krymie!

 

Tym razem coś na spokojnie, nie wywołującego nadciśnienia u wielu moich czytelników. Dla wielu Polaków Ukraina to kraj, gdzie mafia rządzi i widokiem codziennym są napady, strzelaniny itp. sytuacje. Dotychczas sądziłem inaczej, ale ... ;-)

Jak podaje "Korespodent" 16 sierpnia został ostrzelany pociąg relacji Eupatoria-Kijów. Na szczęście nikt z obsługi ani pasażerów nie ucierpiał. Tyle z informacji prasowej. Okazuje się, że jednak słynny "Dziki Wschód" jeszcze trochę funkcjonuje ;-). Co prawda jest to pojedynczy eksces, ale dla wielu niechętnych Ukrainie to będzie idealny argument na bandycki charakter życia u naszych wschodnich sąsiadów. Samemu zaś sądzę, że strzelano w celach nazwijmy to zabawowych lub szkoleniowych niż zorganizowania napadu. Pijany czy znudzony, a posiadający broń palną, może szybko podjąć decyzję o postrzelaniu sobie. W Polsce nikt jeszcze nie strzelał do pociągu (przynajmniej nie słyszałem o tym), raczej do samochodów lub ludzi. Na Krymie widocznie uznał ktoś, że jest zabawnie pociąg ostrzelać. Tylko, że nie jest to śmieszne dla obsługi pociągu czy pasażerów. Głupota i brak głębszej refleksji każdego może dotknąć.

środa, 15 sierpnia 2007
Bieszczady Wschodnie zdobyte!

 

Wreszcie udało się mnie i mojej żonie wyjechać na Ukrainę w góry. I to te najbliższe. Bieszczady Wschodnie, określane również jako Beskidy Wschodnie. Z okazji "dnia ludzi gór" podzielę się z wami krótkim, ale treściwym opisem tego wyjazdu. Granicę polsko-ukraińska przekroczylismy nietypowo, bowiem pociągiem Zagórz-Chyrów. Następnie marszrutką do Starego Samboru, gdzie po uzupełnieniu zapasów aprowizacyjnych (kwas!!) elektriczką dojechaliśmy do Sianek. Tu zaczęła się wędrówka per pedes w góry wedle opisu z przewodnika Bezdroży. Co prawda początek odbywał się po drodze asfaltowej, ale po pewnym czasie zaczął się szlak żółty (ukraiński, wyznaczony niedawno). Uzupełnienie zapasów wody w mini-źródełku i dalsza wspinaczka w górę. Pierwszą noc spędziliśmy pod Perejbą. Opisywać dokładnie nie będę dzień po dniu, ale warto wspomnieć, że po drodze spotkaliśmy późniejszych towarzyszy podróży - parę Polaków. Wraz z nimi trafiliśmy na górski biwak mieszkańców okolicznej wsi, gdzie zaznajomiliśmy się ze smakołykami kuchni ukraińskiej czyli samogonem, sałem, bryndzą. Górska wędrówka skończyła się pod Pikujem, skąd zeszliśmy do wsi Szczerbowiec, gdzie spędziliśmy dwa dni. Powrót do Polski zakończył się nieco inaczej niż wjazd, czyli poprzez przejście graniczne Medyka-Szehini. Zdążyliśmy na pociąg nocny z Przemyśla do Wrocławia, a w Rzeszowie pożegnaliśmy się ze znajomą parą (tam wysiadaliśmy). Więcej o tej wyprawie można poczytać i pooglądać pod linkiem "2007 Bieszczady Wschodnie" w dziale "Moje podróże z żoną".
 
Poniżej zamieszczam dwa zdjęcia z tej wyprawy.

 

 

piątek, 03 sierpnia 2007
"Kochajcie się, czernobrewe, tylko nie z Moskalami"
 
Słowa Tarasa Szewczenki posłużyły za motto akcji "Skarb narodu" zorganizowanej przez nacjonalistyczną partię Swoboda (Wolność) na Ukrainie. W ramach akcji przypominającej o używaniu języka ukraińskiego przez obywateli Ukrainy, billboardy przedstawiały bezzębnego mężczyznę z podpisem "Pamiętaj! Przeklinanie zrobi z Ciebie Moskala" (Moskal jest obraźliwym określeniem Rosjanina używanym przez Ukraińców) oraz pijanego Rosjanina w butelką wódki w ręku. Plakaty te można zobaczyć na stronie partii Swoboda. Reakcja naszych wschodnich sąsiadów była nieoczekiwana przez organizatorów akcji. Natychmiast pojawiły się na plakatach swastyki, gdyż partia Swoboda jest uznawana za skrajnie narodową. Więcej na tej stronie.
 
Smutne i niepokojące jest to, że na Ukrainie wciąż próbuje się budować tożsamość narodową w oparciu o nienawiść i stosowanie ksenofobicznych wyobrażeń innych narodowości. Całą kampanię medialną oceniam bardzo negatywnie. Szczególnie, jeśli robi to partia znana z niechęci do innych nacji. To nie jest droga na zwrócenie uwagi obywatelom na konieczność używania języka narodowego. Boję się, że na Ukrainie znów zostanie rozpalony ogień wojującego, skrajnego nacjonalizmu. Już wielokrotnie nasze narody - polski i ukraiński - cierpiały z tego powodu. Dość tego zła.
 
- Lwowianie raczej nie zwracają uwagi na te plakaty - uważa Iryna Onyśko z "Lwiwśkiej Hazety", w której ukazał się artykuł "Wojna symboli" poświęcony kontrowersyjnej kampanii w obronie ukraińskiego. Autorzy cytują prof. Myrosława Marynowycza, prorektora Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego ze Lwowa, który twierdzi, że "interesów narodowych trzeba bronić, ale nie siejąc nienawiść do innych". - Nie warto ogłaszać wrogiem całego narodu rosyjskiego - stwierdza Marynowycz.
 
Całe szczęście, że elity inteligenckie i wielu Ukraińców uznało te kampanię za kolejny przejaw skrajnego nacjonalizmu. Burzy to obecny wciąż obraz Ukraińców-Polakożerców (lub Rosjanożerców). Oby to była zapowiedź lepszych czasów, kiedy nasze narody nie będą ulegały zgubnym wpływom skrajnego nacjonalizmu.
środa, 01 sierpnia 2007
Totalitarne myślenie w Polsce
 
Właśnie wróciłem z wyprawy górskiej w Bieszczady Wschodnie na Ukrainie, o czym będzie oddzielna notka i link do zdjęć, przeglądnąłem dwa komentarze do wpisu pt. "Pomnik jako trutka?" i oniemiałem. Niestety dla wielu Polaków nawet kobiety i dzieci ukraińskiego pochodzenia to wciąż bandyci i mordercy narodu polskiego. Jednak myślenie totalitarne wciąż żyje w umysłach wielu obywateli polskich. To co system nazistowski i komunistyczny wpoił mieszkańcom Polski, wciąż wydaje owoce zła. Nie ma zlitowania nad faktycznymi mordercami, nad tymi którzy w imię nienawiści zabijali innych. Ale te osoby, które nie zabiły nikogo nie mogą być stawiane w jednym szeregu z zabójcami. Jeśli komentujący uważają, że cały naród ukraiński jest winien tragedii na Wołyniu, to niech mają baczenie. Bo zaraz Ukraińcy postawią tezę, że za akcję "Wisła" ponosi odpowiedzialność również nowonarodzone niemowlę sprzed 3 dni. Właśnie to stawianie wszystkich pod pręgierzem za winy części to przykład myślenia totalitarnego. Jeden zawinił, zapłacą wszyscy. Tę metodę praktykowali hitlerowcy wobec ludności polskiej w GG, tę metodę również stosowali okupanci radzieccy w latach 1939-1941 na ziemiach zajętych. Ta metoda w wersji złagodzonej (bez masowych zabójstw) była motorem działania władz w PRL-u. Miałeś kogoś z rodziny w AK czy NZS, cała twoja rodzina była przeklęta i napiętnowana.
 
Tych, którzy ponoszą winę za ludobójstwo dokonane na Polakach nie usprawiedliwiam. Muszą ponieść odpowiedzialność i karę. Ale osoby niewinne nie mogą być piętnowane tylko za to, że są tej samej narodowości co morderca. My Polacy, zżymamy się jak Żydzi uważają nas za pomagierów nazistów w Holocauście. Bo przecież tylko część narodu polskiego pomagała im, a nie wszyscy. Ale te tłumaczenia stawiane w obronę niewinnych Ukraińców dla zapiekłych nienawiścią nic nie znaczą. Dlaczego?? Czy dlatego, że w Polsce kwitnie mesjanizm narodu polskiego? Że święta jest teza, że naród polski nie jest zdolny do czynienia zła innym? Że wybiela się i zapomina ponure momenty historii Polski, jednocześnie uwypuklając krzywdy nam zadane? Jeśli nie będziemy, my Polacy, mieli odwagi powiedzieć, że również nasz naród przyczynił się do zła, że nasza historia to nie tylko cierpienie nam zadane ale i zadawane innym narodom, to wtedy inni nie będą nasz szanować i wsłuchiwać się w to co mówimy. Na razie jesteśmy niewiarygodni. Krzywdy i zbrodni nie wolno zapominać, choćby po to aby się nie powtórzyły. Na nienawiści i krzywdzie nikt nie zbudował zdrowego społeczeństwa i państwa. Pamiętajcie to komentujący w niewybredny sposób i rzucający ogólnikowe oskarżenia wobec innnych.