Zakładki:
Blogi o tematyce ukraińskiej
Dla ciała i duszy
Media on-line
Moje podróże z żoną
Polecam
Strony oficjalne Ukrainy
Strony związane z Ukrainą
Tego bloga linkują

Kategorie: Wszystkie | historia | komunikaty | kultura i sztuka | nauka | polityka | sport | społeczeństwo
RSS
poniedziałek, 23 sierpnia 2010
Hymn ukraiński w różnych językach


Z okazji Dnia Niepodległości Ukrainy (24 sierpnia) nakręcono klipy wideo, w których mniejszości narodowe i etniczne śpiewają hymn naszego sąsiada w swych językach. Zachęcam do posłuchania. Na blogu Kryzysowa Ukraina można zobaczyć wersję polską, cygańską oraz żydowską. Autor dodał w swej notce link do innych wersji językowych.

niedziela, 11 kwietnia 2010
Żałoba na Ukrainie

 

Prezydent Ukrainy Witold Janukowycz, w związku z katastrofą w Smoleńsku, ogłosił poniedziałek 12 kwietnia dniem żałoby narodowej na Ukrainie.

 

Źródła:

strona prezydenta
zik.com.ua
Ukraińska Prawda

niedziela, 26 kwietnia 2009
Reportaż i zdjęcia z Zony

 

Tym razem w związku z rocznicą wybuchu w elektrowni atomowej w Czarnobylu proponuję przeczytanie reportażu Łukasza Jabłońskiego z wycieczki w Czarnobylu, Prypeci oraz elektrowni czarnobylskiej w dniu 27 października 2007r. Autor ukazuje jak obecnie wygląda strefa Zony, czy można byłoby w niej zamieszkać i czy prawdą jest, że miasto Prypeć dlaej jest mocno skażone. Ponadto polecam obejrzenie zdjęć wykonanych przez Polaków w trakcie tej wycieczki.

sobota, 14 czerwca 2008
Narodnyj Dim w Przemyślu

 

Dom Ludowy w Przemyślu (Народний дім) został wybudowany i oddany do użytku w 1904 r. jako siedziba Ukraińskiego Towarzystwa Dom Ludowy. Fundacja ta wynajmowała pomieszczenia instytucjom i osobom prywatnym, administrowała budynkiem. Od początku XX wieku budynek ten był miejscem działalności wielu organizacji i stowarzyszeń ukraińskich (Towarzystwo Dramatyczne im. Ł. Ukrainki, Towarzystwo Śpiewacze "Bojan", "Proswita", Ukraińska Besida, sklep Bazar Ludowy z książkami i artykułami papierniczymi, banki Ukraińska Szczadnycia i Miszczan`ska Kasa). W listopadzie 1939 roku straż graniczna ZSRR zajęła budynek, a w czerwcu 1941 roku po zajęciu miasta Przemyśla przez wojska hitlerowskie Narodnyj Dim powrócił do właścicieli. Po II wojnie światowej Dom Ludowy został znacjonalizowany, a w latach 90-tych przekazny przez Skarb Państwa miastu Przemyśl. Środowiska ukraińskie od początku III RP upominały się o zwrot budynku.

Władze polskie oraz miejskie przyrzekły zwrócić mniejszości ukraińskiej jej dawną własność, ostatnio uczynił to prezydent Choma. Władze Przemyśla zwróciły się do Skarbu Państwa o rekompensatę za oddanie Domu Ludowego Ukraińcom (wedle informacji prasowych, miasto ma otrzymać kilka nieruchomości powojskowych). Wobec przedłużających się poczynań Polaków, w lutym 2008 roku władze kilku obwodów na Ukrainie zadeklarowały wykupienie budynku z rąk Polaków (gazeta.lviv.ua). Prezydent Juszczenko poinformował pisemnie w liście do władz polskich o gotowości uczynienia podobnego kroku ze strony Ukrainy (nowiny24.pl).

Z oddaniem Narodnego Domu jest powiązana sprawa sprzedaży działki we Lwowie pod budowę Domu Polskiego. Wycena proponowanej pół hektarowej działki wynosi ok. 2,8 mln dolarów, co wg działaczy polonijnych we Lwowie jest zbyt wysoką ceną. Władze miejskie Lwowa gotowe są obniżyć cenę za tę działkę o wartość Domu Ludowego, który by był przekazany ZUwP. Narodnyj Dim ma wartość wedle ostatniej wyceny na 2,8 mln złotych. Za taką cenę władze polskie są gotowe sprzedać budynek Ukraińcom (zaxid.net). Problemy się piętrzą, gdyż o tę proponowaną działkę upomina się zakon franciszkanów, który był jej właścicielem przed II wojną światową. Zakonnicy proponują wymianę obecnego skweru na budynek szkoły muzycznej (dawna plebania), ale rada miasta Lwowa nie chce o tym słyszeć. W ten o to sposób powiązane są ze sobą oddanie Narodnego Dimu i powstanie Domu Polskiego. Jawi się to jak węzeł gordyjski, gdyż jak uważa prezes Zarządu Głównego ZUwP Piotr Tyma, żadna ze stron nie chce jako pierwsza wykonać gestu przekazani nieruchomości organizacji mniejszości narodowej. Według niego, wygląda to na brak zaufania do partnera (wspólnota-polska.org).

czwartek, 15 maja 2008
Polska sztuka obrażania innych*

W języku polskim, jak w każdym innym, funkcjonują wyzwiska czyli jednostka leksykalna, za pomocą której można ujawnić swój stosunek, emocje względem rozmówcy. W sposób prosty, szybki i zrozumiały wyrażają strony konfliktu swój uczucia wobec drugiej osoby. Kto by tracił czas mówiąc: "Ty człowieku, który nie masz ochoty na pracę i tylko byś leżał i nic nie robił", skoro można powiedzieć : "Ty leniu". Nawiasem pisząc, dopiero teraz skojarzyłem, że wołacz jest używany również w wyzwiskach. Zawsze się zastanawiałem, po kie licho on jest potrzebny.

Wszystkie wyzwiska można sklasyfikować według następujących kategorii:

  1. wyzwiska odnoszące się do umysłu (idiota, bęcwał, ciołek, dureń, palant);
  2. wieku (staruch, dziadyga, gówniarz);
  3. zwierząt (pies, baran, cielę, świnia, bydlak);
  4. do nazwiska lub imienia (czesio, alfons);
  5. dotyczące wyglądu zewnętrznego (flejtuch, brudas, spaślak);
  6. wulgarne (gnój, gnojek, pierdzioch);
  7. odnoszące się do zachowania lub sposobu bycia (łobuz, kłamczuch, leń, pokraka, niedorajda);
  8. odnoszące się do preferencji seksualnych (pedał, pederasta, ciota, pedofil)
  9. narodowości lub rasy (czarnuch, Żyd, żydek, żółtek, szkop, Pigmej)
  10. oraz inne (np. megasam, czopel, knot).

Przeprowadza się sondaże, które te specjalne określenia drugiego człowieka są najbardziej popularne, powszechnie używane (pardon.pl). Jak się okazuje najbardziej używane określenia to te z grupy 8) i 9). Czyli witamy w Polsce. Dla mnie zastanawiające jest ta popularność wyzwisk narodowościowych i seksualnych. Czy to ma związek z wizerunkiem Polaka-katolika, prawdziwego hetero? A może jest inna przyczyna? Że tylko to co polskie jest dobre, a reszta to niegodne naszego poziomu? Traktowanie innych narodowości jako gorszych to jedno ze znamion rodzącego się skrajnego nacjonalizmu. Powtarzam skrajnego czyli takiego, który orbituje w kierunku brutalnych rozwiązań z obcymi nam narodowościowo osobami. Każdy naród przeżywa lub przeżywał takie chwile i to niejedne. Można być dumnym z bycia Polakiem, to nie jest złe, ale traktowanie innych jak śmieci, jako gorszych, już jest.

Czytając wiadomości, mniej lub bardziej poważne, zauważyłem pojawiające się nowe wyzwiska, określenia poniżające. Jedno z nich to Rusin. Tak można wprost wyczytać z relacji prasowej o konflikcie we wsi Biełanka, gdzie Łemkowie starali się o umieszczenie dwujęzycznej tablicy z nazwą miejscowości (Rusin). Polacy się boją, że teraz będą napiętnowani jako Rusini. Że co proszę? Rusin to ktoś gorszy? Czy już tamtejsi Polacy na głowę poupadali? A może prawda jest inna. Prozaiczna. Widocznie określenie "Rusin" czy "Łemko" funkcjonuje wciąż tam jako obraza i teraz Polacy z Biełanki będą piętnowani przez innych Polaków jako ci gorsi. Ale to jest problem Polaków, że takie głupie określenie funkcjonuje między nimi. Patrząc na jęki części Polaków z tej wsi, że dzieje się im krzywda, przypominam, że w Polsce jest poustawianych wiele wsi z dwujęzycznymi nazwami (Śląsk, Kaszuby). I nie tylko w Polsce, ale również we Francji, Włoszech, Holandii, Austrii, Belgii, Słowacji. Jakoś nikt tam nie robi rabanu. Ale za to jest wiele problemów z ustawieniem w Polsce tabliczki z druga nazwą wschodniosłowiańską tj. rusińską czy białoruską. Czy Polska naprawdę musi czuć się lepsza od innych Słowian, szczególnie wschodnich? Na Słowacji Rusini spokojnie żyją, nikt im nie robi problemów, nie trąbi o chęci oderwania północnych terenów przykarpackich tego kraju do Rusi Zakarpackiej. Wsie posiadają tam podwójne nazwy słowacko-rusińskie, nie tak jak w Polsce, gdzie po akcji "Wisła" administracyjnie pozmieniano wiele nazw miejscowości, aby zatrzeć ruskie ślady w polskiej części Karpat. Jakby Polacy tylko tam co najmniej od 1000 lat byli i mieszkali. 
 
Władze Polski mają pretensje do Litwy o utrudnianie nauczania języka polskiego tamtejszej mniejszości polskiej, o nierespektowanie zawartej umowy w sprawie pisowni imion i nazwisk Polaków na Litwie (artykuł z "Naszego Dziennika"). Podczas, gdy same czynią podobne problemy mniejszościom narodowym, głównie Łemkom i Białorusinom. Czy polski stosunek paternalistyczno-kolonialno-endecki musi wciąż dominować w kontaktach z tymi narodowościami? 

 

 

*wpis ten jest zmienioną wersją innego pt. "Sztuka wyzywania w Polsce".

poniedziałek, 10 marca 2008
Muzeum - baza podziemna dla okrętów podwodnych

 

Znajduje się ona w Bałakławie na półwyspie Krymskim. Jej budowę zaczęto w latach 50-tych jako baza-schron dla okrętów podwodnych w razie ataku nuklearnego. Jako baza wojskowa była tak tajna, że oficjalnie miasto nie istniało, gdyż wszyscy jej mieszkańcy pracowali w bazie i nie było możliwości przyjazdu do tego miasta bez specjalnej przepustki (relacja pana Cezarego Rudzińskiego). Po rozpadzie ZSRR baza do 1993 była używana przez rosyjską Flotę Czarnomorską. Po opuszczeniu jej w 1996 przez ostatnie okręty rosyjskie, zorganizowano tam muzeum, ale tylko w części obiektów tj. w stoczni i głównej bazie. Reszta pozostawionych budynków m.in. resztki baterii nadbrzeżnej, niszczeje pozostawiona sama sobie. O pełnej historii tego miejsca możemy poczytać na stronie internetowej miasta Bałakława, jeśli ktoś sprawnie posługuje się językiem rosyjskim. Na stronie Ukrainki.pl możemy dowiedzieć się jedynie krótko o tym muzeum.

Zdjęcia można zobaczyć na stronach:

- metrodream by Russos (cz.1, cz.2, obiekt nr 221, bateria nr 19)

- obieżyświat, autorka knaga (tu)

- englishrussia - jest to wyciąg zdjęć ze strony Russosa (tu)

 

 

 

video pokazujące muzeum w środku

 

 

poniedziałek, 25 lutego 2008
Ukraińskie reklamy - przegląd

 

Wpis lżejszy, nie polityczny, bo to nie jedyny temat na tym blogu. Reklama, gwódź wolnego rynku, szczyt komercji, środek wmawiania konsumentom co mają kupować. Nasze znamy, ale warto też pooglądać jakie są na Ukrainie. Wyszukałem w youtube parę ciekawych, wartych zainteresowania. Wkrótce zamieszczę inne reklamy piwa lwowskiego, moim zdaniem jednego z najlepszych na świecie. Miłego oglądania.

 

 

Reklama kontraktów wojskowych dla przyszłych żołnierzy.

 

 

Reklama operatora komórkowego (jaki soczysty język!!)

 

 

Reklama społeczna o skutkach różnych ogłoszeń o pracy za granicą dla kobiet

 

 

Reklama piwa Lwowskiego, szkoda tylko, że nie jest jasno powiedziane, że Lwów wówczas należał do Rzplitej i głównie to Polacy pili to piwo.

piątek, 07 grudnia 2007
Babcia Paraska symbolem pomarańczowej rewolucji

 

Nie tylko młodzi się zajmują rewolucjami czy demonstracjami. Paraska Koroliuk, pomarańczowa babci, to przykład wykazywania inicjatywy do zmiany sytuacji przez osoby w starszym wieku. Jedna uważają ją za bohaterkę, inna za wariatkę. Jednak to dzięki jej znajomościom z poznanymi politykami na Majdanie, jej rodzinna wieś ma gaz i funkcjonuje tu jedyny zakład pracy. Może trochę to podejście komunistyczne, ale inaczej na razie nie da się w tamtych warunkach. Potrafiła również jeździć do prezydenta Juszczenki i namawiać go do pojednania się z żelazną Julią. Jednak z upływem czasu, coraz mniej polityków z pomarańczowego obozu chce się z nią spotykać i przyznawać do znajomości. Więc babcia teraz w czasie wyborów parlamentarnych agitowała za partiami z "obozu Pomarańczowych" (więcej w "Rzeczpospolitej").

Okazuje się, że jednak polskie media są mocno opóźnione w informowaniu o tej aktywnej kobiecie. Artykuły anglojęzyczne z "The Ukrainian Weekly" (niestety wersja z archiwum) oraz z "Ukrainska Pravda" pochodzą z 2005 roku. Okazuje się, że na odwiecznym śmietnisku z filmami czyli youtube można spokojnie znaleźć wiele materiałów z panią Koroliuk jako bohaterką, w tym jej pretensje do pierwszego prezydenta Ukrainy Leonida Krawczuka. Zapraszam do oglądnięcia.

 

 
Babcia Paraska na Majdanie, 22.XI.2006r.

 

 

 Akcja na Majdanie czyli wylewanie żalów wobec Leonida Krawczuka


 
Babcia rozmawia o swoich przekonaniach z niebieskimi cz.1.

 

 

Babcia rozmawia o swoich przekonaniach z niebieskimi cz.2.

 

 

czwartek, 29 listopada 2007
Słowiańska sztuka walki

 

Hopak to ukraiński taniec ludowy. Kroki tego tańca w połączeniu z bronią dały sztukę walki znaną jako "bojowy hopak" (więcej informacji tu). Ponieważ ta sztuka walki bazuje na tradycjach kozackich, nie należy dziwić się, że uczą zastosowania sierpa czy cepa jako broni. Wszak czerń kozacka nie była bogata i walczyła dawniej głównie najbardziej dostępną bronią czyli chłopskimi narzędziami.
Jak zwykle przy sztukach walki, większość ćwiczących to mężczyźni, zrzeszonych w organizacji Bojowyj Hopak, ale istnieje również stowarzyszenie przeznaczonego dla dziewcząt pragnących ćwiczyć tę sztukę walki - Asgarda. "Przekrój" zainteresował się tym ciekawym tematem i ukazał się artykuł o dziewczynach uprawiających tę sztukę walki i mających specyficzne podejście do życia. Na stronach "Prz" artykuł ten jest niedostępny, jednak udało mnie się znaleźć ten artykuł w przepastnych zasobach internetu na ukraińskiej stronie.

 

 

Trening bojowego hopaka, przy okazji możemy zobaczyć

 

Wideoklip grupy Tartak pt. "Nasze lato" propagujący Bojowego Hopaka oraz ukazujący korzyści z jego nauki w starciu z rzezimieszkami ;-)

 

Dla początkujących lub nie chcących się bić istnieje też specjalna wersja aerobiku czyli hopakrobik

 

sobota, 17 listopada 2007
Z życia pomarańczowej i niebieskiej elity

Kiedy trwała pomarańczowa rewolucja na Ukrainie, polskie media przedstawiały polityków opozycji jako tych dobrych, prozachodnich, nieskalanych złem jakim nasiąknięte były partie rządzące wówczas, w tym Partia Regionów Janukowycza. Ten idealistyczny opis trwa do dzisiaj, szczególnie w korespondencjach dotyczących prezydenta Juszczenki. Tymczasem prawda jest inna, mniej romantyczna. Mało kto wie i chce pamiętać, że Juszczenko był premierem Ukrainy i prezesem Narodowego Banku Ukrainy. Powołany został przez ówczesnego prezydenta Kuczmę i przez niego został zdymisjonowany. Nie był więc politykiem spoza tego zamkniętego kręgu, tylko jego współuczestnikiem. Teraz też u naszego sąsiada rządzą oligarchowie i nieważne, że prezydentem jest Juszczenko, a premierem być może zostanie po raz kolejny Tymoszenko. Po prostu jedni oligarchowie wspierają "niebieskich", drudzy "pomarańczowych". Dowód? Proszę. Obecnie z prezydentem Ukrainy związany jest Petro Poroszenko, zwany"królem czekolady". Jego majątek wyceniany jest na 500-750 milionów dolarów, zajmujący 18 miejsce najbogatszych ludzi Ukrainy. Za wsparcie finansowe oligarchowie oczekują odpowiedniej ceny, więc często media ukraińskie ujawniają różne przekręty czy fakty obejścia lub naginania prawa dla tych ludzi. Na portalu gazety "Ukraińska Prawda" znalazłem artykuł o wspomnianym wyżej Poroszence. Poczytać sobie można w nim, jak ów pan wybudował sobie rezydencję (a i pooglądać - artykuł pravda.com.ua), w jaki sposób wszedł w posiadanie ośrodka wypoczynkego "Czajka", na terenie którego kończy budowanie rezydencji dla swojej rodziny. Oficjalnie mówi się o kupnie tego ośrodka za rynkową cenę, ale to wersja oficjalna przedstawiona przez syna Petra Poroszenki.
 
Tak więc oligarchowie z obu stron tak naprawdę są tacy sami, umaczani w nielegalne często interesy, kupno państwowych firm czy ośrodków za niewielkie pieniądze. Nie ma różnicy pomiędzy nimi, dla nich nie liczy się demokracja z jej wolnościami, obowiązkami i prawami. Podobnie jest z ukraińskimi politykami. W razie potrzeby stroją się w piórka prorosyjskie czy proeuropejskie, ale tak naprawdę są proukraińscy, jedynie tutaj mogą sobie rządzić jak chcą. Nawet Janukowycz, który mógł spokojnie po przegranych wyborach prezydenckich wyjechać do Rosji, został na Ukrainie.
 
Dla chętnych zamieszczam również linka do artykułu o życiu niebieskiej elity, również ze zdjęciami z portalu pravda.com.ua.
pałac Poroszenki

rezydencja Poroszenki pod Kijowem, na terenie ośrodka wypoczynkowego "Czajka"

 

rezydencja Janukowycza
rezydencja Janukowycza pod Jałtą

 

 
1 , 2 , 3 , 4