Zakładki:
Blogi o tematyce ukraińskiej
Dla ciała i duszy
Media on-line
Moje podróże z żoną
Polecam
Strony oficjalne Ukrainy
Strony związane z Ukrainą
Tego bloga linkują

środa, 19 sierpnia 2009
Nie można ucieć od własnej przeszłości


W zachodniej Ukrainie radni próbują metodami administracyjnymi zmieniać historię. Niezbyt chwalebną. Chodzi o ludobójstwo na Wołyniu w latach 1943-1944. Uchwała rady obwodu tarnopolskiego to dobry przykład próby usprawiedliwiania poczynionego zła. Mordowanie cywili jako przykład na walkę narodowowyzwoleńczą z okupantem?? Dobre sobie. Niestety jednostronne ujmowanie tego co się działo na Wołyniu jest próbą ucieczki od drugiej strony działalności OUN i UPA. Walka z oddziałami uzbrojonych ludzi to jedno, ale rzeź osób bezbronnych nie jest istotą prowadzenia działań wojennych.  To jest zbrodnia. To jest wykorzystywanie przewagi siły. W czasie II wojny światowej bardzo wiele osób miało zwichniętą psychikę. Posiadanie broni to była przewaga, którą można było użyć również do czynienia zła. I zbyt wiele osób tak czyniło, bez względu na narodowość. Niemcy, Rosjanie, Ukraińcy, Litwini, Polacy, Amerykanie, Brytyjczycy i wiele innych narodów. Zabić kogoś wówczas było łatwo (szczególnie cywila), gorzej to sobie po latach usprawiedliwić. Dlatego niektórzy tworzą wspaniałe mity o walce z okupantem czy o wyzwalaniu innych narodów od ich ciemiężców. Jednak nic nie ukryje mordowania ludności bezbronnej, cywilnej przez wojsko czy partyzantów. Ciekaw jestem, czy mordowanie Ukraińców, Łemków czy Bojków przez UPA na terenie ówczesnego państwa polskiego w latach 1945-1947 też należy do kanonu walki o wyzwolenie Ukrainy spod ręki okupanta? Bo oni też ginęli, kiedy sotnie UPA zachodziły do wsi bieszczadzkich czy w Beskidzie Niskim "zaprowadzać sprawiedliwość dziejową". Chociaż dalej w Polsce działania LWP wobec ludności cywilnej w Bieszczadach i Beskidzie Niskim są uważane za prawidłowe, mimo iż potępiane są identyczne działania Wehrmachtu podczas wysiedleń na Zamojszczyźnie w latach 1942-1943.

Uchwała ta pokazuje też początek drogi na jaką weszli w zachodniej Ukranie zwolennicy OUN-UPA. To droga odbrązawiania własnych bohaterów. My, Polacy, jesteśmy nieco dalej, ale tam dopiero zaczyna się debata o własnych bohaterach i ich postawach w czasie II w. św. i w latach powojennych.  Fakty są jedne, zmienia się jedynie ich ocena.

niedziela, 22 lutego 2009
Czarnobyl-2 alias "Oko Moskwy "

 

Czarnobyl - ta nazwa kojarzy się najczęściej z elektrownią jądrową koło miasta Prypeć. Jednak za czasów ZSRR funkcjonowały w tych okolicach dwie bazy wojskowe, obecnie opuszczone. Na terenie jednej z nich znajduje się ogromna instalacja. Jej przeznaczenie nie do końca jest pewne. Prawdopodobnie jest to pozahoryzontalny radar wczesnego ostrzegania przed atakiem rakietowym. Wysyłał on fale elektromagnetyczne o określonej częstotliwości, które poprzez jonosferę Ziemi docierały nad terytorium USA. Przeznaczenie drugie, mniejszej jest nieznane.  

 

 

antena Duga-2

 widok anteny odbiorczej systemu Duga-2

Od 1976 roku, uruchomienia systemu Duga, zaczęto w USA i Kanadzie odnotowywać zakłócenia w komunikacji radiowej. Wywnioskowano, iż źródłem tych zjawisk jest Związek Radziecki. Powstały też wtedy liczne teorie do czego służył "ruski dzięcioł" ("Russian Woodpecker") - do komunikacji z okrętami podwodnymi, do zakłócania komunikacji radiowej w USA, jako element tarczy antyrakietowej bądź element sytemu kontroli pogody. Powstała nawet teoria o budowie przez ZSRR systemu kontroli umysłów społeczeństwa amerykańskiego (informacje te pochodzą ze strony historycy.org). W amerykańskiej telewizji wyemitowano nawet program poświęcony tym teoriom.

 

 Program "Nikola Tesla woodpecker signal" kanału One

Znalazłem też teorie, jakoby wybuch w elektrowni jądrowej był spowodowany użytkowaniem pozahoryzontalnego radaru wczesnego ostrzegania bądź ta awaria służyła do ukrycia bazy lub uniemożliwienia jej penetracji ze strony obcego wywiadu (teoriekonspiracyjne.blox.pl). 

Więcej zdjęć, lokalizację obydwóch baz wojskowych i opis wycieczki po nich można zobaczyć na stronach ukraińskich:

1. baza "Czarnobyl-2",

2. baza "Koło",

3. Pripyat.com,

4. Chornobyl.in.ua

czwartek, 03 stycznia 2008
Burzenie cerkwi w II Rzeczypospolitej czyli ...

Jak cudownym państwem dla mniejszości etnicznych i wyznaniowych było odrodzone państwo polskie, a te okazały się niewdzięczne i były nastawione antypaństwowo i antypolsko.

 

Tytuł długaśny, ale w pełni oddaje wyobrażenia wielu Polaków o cudownym państwie polskim w okresie międzywojennym. Państwie, które było dobre dla każdego obywatela niezależnie od wiary, pochodzenia i statusu społecznego. Jednak to sielanka ma drugie dno - obraz pełen złości, nienawiści i bezprawia. Tak można opisać działanie państwa polskiego, które za pomocą wojska polskiego (tego sławetnego rycerskiego, co to by muchy nie skrzywdziło i było grzeczne dla każdego, tym bardziej dla ludności cywilnej) burzyło i rozbierało cerkwie prawosławne, wbrew konstytucji i prawu (potwierdzone wyrokiem sądowym Sądu Okręgowego w Zamościu). W imię polonizacji i katolicyzacji mieszkańców Lubelszczyzny i Chełmszczyzny. To było największa głupota władz polskich za cichym przyzwoleniem hierarchów katolickich (wielu grekokatolików zmieniało wiarę na prawosławną, co irytowało Kościół Katolicki w Polsce). Na rok przed wojną, w trudnej sytuacji geopolitycznej, mając już podobne eksperymenty tj. zamykanie szkół ukraińskich na początku lat trzydziestych i protestami ludności ukraińskiej, postanowiono jeszcze raz zaognić stosunki polsko-ukraińskie. To zostało zapamiętane i przekazane innym, jako wizerunek Polaka-katolika, który nienawidzi braci Słowian. Medialnie wykorzystały to środowiska nam nieprzyjazne czyli Niemcy hitlerowskie, ukraińskie środowiska emigracyjne w USA i Kanadzie. Utrwalono obraz Polski jako kraju barbarzyńskiego i niegodnego istnieć. Nic dziwnego, że kiedy wkraczała Armia Czerwona na tereny wschodniej II RP, to Białorusini i Ukraińcy witali ich jako wyzwolicieli. Nie wiedzieli jaka jest prawdziwa sytuacja w republikach radzieckich. Kiedy się poznali na tych wyzwolicielach, to wkraczający Niemcy byli witani jako ci, którzy ujmą się za Ukraińcami. Ale i tu nastąpiło rozczarowanie. Więc pozostała jedynie droga siły i rozlewu krwi (dla Ukraińców, Białorusini nie doprowadzili do mordów na Polakach, mimo iż też mieli z nami na pieńku). Gdyby nie nonsesowne zaognianie stosunków z Ukraińcami, to rzeź na Wołyniu miała by mniejszy wymiar. Tam Ukraińcy pamiętali jak wojsko polskie obchodziło się z ich krajanami, jak walczono z ukraińską tożsamością narodową. Na nic się zdał heroiczny bój atamana Petlury i jego żołnierzy o wolną Ukrainę u boku niepodległej Polski. Jednym ruchem skreślono możliwość pojedniania się. Warto zacytować jeden ustęp z artykułu, będący zapowiedzią tego, co się stało potem na Wołyniu:

"Tadeusz Chrzanowski po czterdziestu trzech latach od tamtych wydarzeń wspominał: I z tamtego czasu też zachowałem taką kliszę: ojca purpurowego na twarzy i krzyczącego, choć nie wolno było mu się denerwować, bo miał ciężką chorobę serca, ale wtedy to właśnie krzyczał, krzyczał na rząd, na Sławoja i na Mościckiego i nawet na Rydza, chociaż mnie uczono w szkole, że oni są mądrzy i dobrzy, więc przerażony słuchałem, jak przepowiadał, że nas kiedyś Rusini wyrżną, bez cienia litości, że nam tego nigdy nie wybaczą; [...] Baby wiejskie zbiegły się w swych sutych spódnicach i chustach i jak kokosze starały się sobą osłonić i tymi chustami, owe drewniane świątynki, piękne, choć bidniutkie, ale wówczas przyjeżdżała straż pożarna i rozpędzała je strumieniami wody. [...] Sikawki „fajermanów" przyczyniły się do rozniecenia tysięcy owych „czerwonych kurów", które rozświetlały ostatnie noce spędzone przeze mnie w rodzinnym domu"

Niech to będzie ku przestrodze - "Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie".

Wpis oparty na podstawie artykułu dr. Pawła Boreckiego (cerkiew.pl, racjonalista.pl, lublin.cerkiew.pl). Tam można pooglądać zdjęcia zburzonych cerkwi. 

piątek, 23 listopada 2007
Zapal świeczkę ku pamięci ofiar Hołodomoru

 

 

holodomor - cena życia

 

Prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko wyznaczył ostatnią sobotę listopada jako symboliczną datę uczczenia milionów ofiar ludobójstwa dokonanego na Ukraińcach, Polakach, Rosjanach, Białorusinach mieszkających na terenie Ukrainy będącej pod administracją radziecką. Osoby chcące upamiętnić tych ludzi zagłodzonych przez nieludzki system, powinny zapalić świeczki bądź znicze w oknach w sobotę.

Przyłączam się do apelu Związku Ukraińców w Polsce oraz Cerkwi Greckokatolickiej w Polsce, aby uczcić ofiary Wielkiego Głodu na Ukrainie w latach 1932-1933. Można również zapalić wirtualny znicz na stronie Eparchii Wrocławsko-Gdańskiej. Z tej okazji mniejszość ukraińska zorganizowała w Warszawie Koncert Requiem w Kościele Ewangelicko-Augsburskim przy placu Małachowskiego, rozpoczęcie o godz. 16. Koncert ten jest częścią Dni Pamięci Ofiar, które rozpoczęły się z dniem dzisiejszym. O innych uroczystościach możemy dowiedzieć się z plakatu.

O Wielkim Głodzie pisałem w maju (link). W tej notce można pooglądać dwa filmy o tamtych czasach. Ponadto w sieci znajduje się strona poświęcona ofiarom Hołodomoru z województwa charkowskiego, a na blogu Arsena Awakowa, wojewody charkowskiego, można zapoznać się z dokumentami, listami i zdjęciami z tamtego czasu.

 

poniedziałek, 27 sierpnia 2007
"Seks w Rusi Kijowskiej"

 

Pod takim tytułem można znaleźć artykuł Grażyny Siedleckiej na portalu "Panorama Kultur". Autorka na podstawie powołanych cytatów barwnie kreśli czytelnikom seksualny świat zwykłych ludzi we wczesnym średniowieczu na terenach Rusi Kijowskiej. Wbrew pozorom czasy pogańskiej Słowiańszczyzny obfitowały w seksualne zabawy, bardziej sprośne niż dzisiaj. Wiele plemion nie uznawało małżeństwa, meżczyźni posiadali po 2-3 żony, często nałożnice porywało się z sąsiednich wiosek. Sam przyszły święty Włodzimierz Wielki, wedle "Powieści minionych lat",

"był wielce chutliwy (...), a nałożnic miał trzysta w Wyszogrodzie, a trzysta w Białogrodzie, a dwieście na Berestowie w siółku, które zowią teraz Berestowe. I był niesyty rozpusty, przywodząc do siebie mężatki i dziewice gwałcąc. Żon miał co najmniej pięć - Rogendę, Greczynkę, dwie Czeszki i Bułgarkę".

Sam ten wspomniany latopis posiada również rozdział poświęcony kobietom, ukazanym jako złe i pożądliwe albo dobre i pracowite. Inne wspominane w artykule starodawne dzieła mnichów ruskich takie jak: "Pateryk Kijowsko - Pieczerski", "Suplika Daniela Więźnia" i "O świątobliwym Mojżeszu Węgrzynie" bardzo negatywnie opisują zachowanie kobiet, ich wpływ na mężczyzn. Jednak fakt pochodzenia autorów tych dzieł - mnisi- wielce nam wyjaśnia taki stosunek do niewiast. Na pewno w czasach średniowiecznych seks był rzeczą normalną. Nie jakimś tam bezeceństwem, jak usiłowali wytłumaczyć duchowni ludowi prostemu, tylko przyjemnością.  Nie dajmy sobie wmówić dzisiejszym duchownym, że dawniej było tak bardzo cnotliwie, a dzisiejsze czasy są takie pełne seksu.

piątek, 24 sierpnia 2007
Ще не вмерла Україна...
 
Dziś na Ukrainie jest obchodzone święto narodowe z okazji proklamacji niepodległości w 1991 roku. Polska jako pierwsza uznała niepodległość swojego wschodniego sąsiada w dniu 2 grudnia 1991 r. Ukraina już 16 lat jest niepodległa. Poszła jakże inną drogą, niż jej sąsiadka Białoruś, gdzie po euforii narodowej wskutek fatalnego wyboru Łukaszenki na prezydenta, kraj ten osunął się w stronę państwa pararadzieckiego kierowanego przez kacyka, byłego kierownika kołchozu. Taka groźba istniała również nad Ukrainą, jednak na skutek demonstracji opozycji i tysięcy ludzi (słynna pomarańczowa rewolucja), została ona odsunięta - na razie.
 
Porównując dokonania Polski i jej sąsiada, warto pamiętać, że jednak państwo ukraińskie startowało z gorszego poziomu niż nasz kraj, po 70 latach budowania komunizmu (nam , Polakom, wystarczyło dość te 45 lat). Ich gospodarka była w fatalnym stanie, do dzisiaj w wielu rejonach stoją opustoszałe fabryki, drogi donikąd. Ponadto, brak świadomości narodowej, nauka życia w nowym państwie to kolejne przeszkody młodego państwa i jego obywateli.
 
Życzę temu krajowi dalszego rozwoju gospodarczego oraz umiejętnego lawirowania politycznego pomiędzy UE a Rosją. Ważne jest również przestrzeganie demokratycznych reguł gry zarówno w relacji państwo-obywatel jak i polityk-polityk.  Jak każdy młody kraj potrzebujący nienagannej przeszłości historycznej, Ukraina jest dopiero przed rozliczeniem się z własną historią, nie zawsze kryształową i piękną. Jest to krok jest konieczny do uczynienia, gdyż jest to kolejny etap do budowania społeczeństwa obywatelskiego. Nie łatwo to przychodzi, gdyż widać to szczególnie u nas, gdzie trzeba pewne mity odbrązawiać lub wprost przeciwnie, odszambiać.
 
W Brukseli jak zwykle Menneken Pis został ustrojony, w dniu dzisiejszym w strój narodowy ukraiński. Niestety mimo prób, nie znalazłem zdjęcia, aby go na bloga zamieścić. Pozostaje tylko sucha relacja dziennikarska - pravda.com.ua. Chcącym poczytać sobie co ukraińska prasa pisze z okazji Dnia Niepodległości Ukrainy, polecam artykuły na portalach zachid.net, ua.korrespodent.net oraz pravda.com.ua. 
 

środa, 01 sierpnia 2007
Totalitarne myślenie w Polsce
 
Właśnie wróciłem z wyprawy górskiej w Bieszczady Wschodnie na Ukrainie, o czym będzie oddzielna notka i link do zdjęć, przeglądnąłem dwa komentarze do wpisu pt. "Pomnik jako trutka?" i oniemiałem. Niestety dla wielu Polaków nawet kobiety i dzieci ukraińskiego pochodzenia to wciąż bandyci i mordercy narodu polskiego. Jednak myślenie totalitarne wciąż żyje w umysłach wielu obywateli polskich. To co system nazistowski i komunistyczny wpoił mieszkańcom Polski, wciąż wydaje owoce zła. Nie ma zlitowania nad faktycznymi mordercami, nad tymi którzy w imię nienawiści zabijali innych. Ale te osoby, które nie zabiły nikogo nie mogą być stawiane w jednym szeregu z zabójcami. Jeśli komentujący uważają, że cały naród ukraiński jest winien tragedii na Wołyniu, to niech mają baczenie. Bo zaraz Ukraińcy postawią tezę, że za akcję "Wisła" ponosi odpowiedzialność również nowonarodzone niemowlę sprzed 3 dni. Właśnie to stawianie wszystkich pod pręgierzem za winy części to przykład myślenia totalitarnego. Jeden zawinił, zapłacą wszyscy. Tę metodę praktykowali hitlerowcy wobec ludności polskiej w GG, tę metodę również stosowali okupanci radzieccy w latach 1939-1941 na ziemiach zajętych. Ta metoda w wersji złagodzonej (bez masowych zabójstw) była motorem działania władz w PRL-u. Miałeś kogoś z rodziny w AK czy NZS, cała twoja rodzina była przeklęta i napiętnowana.
 
Tych, którzy ponoszą winę za ludobójstwo dokonane na Polakach nie usprawiedliwiam. Muszą ponieść odpowiedzialność i karę. Ale osoby niewinne nie mogą być piętnowane tylko za to, że są tej samej narodowości co morderca. My Polacy, zżymamy się jak Żydzi uważają nas za pomagierów nazistów w Holocauście. Bo przecież tylko część narodu polskiego pomagała im, a nie wszyscy. Ale te tłumaczenia stawiane w obronę niewinnych Ukraińców dla zapiekłych nienawiścią nic nie znaczą. Dlaczego?? Czy dlatego, że w Polsce kwitnie mesjanizm narodu polskiego? Że święta jest teza, że naród polski nie jest zdolny do czynienia zła innym? Że wybiela się i zapomina ponure momenty historii Polski, jednocześnie uwypuklając krzywdy nam zadane? Jeśli nie będziemy, my Polacy, mieli odwagi powiedzieć, że również nasz naród przyczynił się do zła, że nasza historia to nie tylko cierpienie nam zadane ale i zadawane innym narodom, to wtedy inni nie będą nasz szanować i wsłuchiwać się w to co mówimy. Na razie jesteśmy niewiarygodni. Krzywdy i zbrodni nie wolno zapominać, choćby po to aby się nie powtórzyły. Na nienawiści i krzywdzie nikt nie zbudował zdrowego społeczeństwa i państwa. Pamiętajcie to komentujący w niewybredny sposób i rzucający ogólnikowe oskarżenia wobec innnych.
wtorek, 17 lipca 2007
Pomnik jako trutka?

 

Znów na tapecie będzie dzisiaj pomnik poświęcony ofiarom zabitym podczas akcji UPA na Wołyniu w latach 1943-1944. Nastąpiła zmiana projektu pomnika z uwagi na odkrycie dokonane przez Adę Rutkowską i prof. Dariusza Stolę (więcej tutaj). Teraz dodana została matka otoczona wianuszkiem dzieci. W imię prawdy historycznej, stowarzyszenie Polska-Wschód wciąż forsuje budowę pomnika ofiar UPA (artykuł w GW). Tylko czy po jego budowie, tak chętnie kresowiacy wspomogą środowiska ukraińskie w budowie pomnika ofiar akcji "Wisła"? Oczywiście nie, też w imię prawdy historycznej. Tylko dlaczego jak OUN-UPA mordowała Polaków to pomnik stawiamy, ale jak polskie władze mordowały Ukraińców z tych samych powodów - etnicznych, religijnych - i środowiska ukraińskie chcą uczcić pamięć ofiar, nagle jest protest tych samych środowisk kresowiaków o zawyżonych ofiarach, o skoku cywilizacyjnym (sic!) przesiedleńców itp. bzdury. Jeśli mamy czcić pamięć niewinnych, zabitych w bezsensownych bratobójczych walkach, to należy również ofiary drugiej strony. Mit o szlachetności Polaków, którzy jakoby nikogo nie atakowali, nikogo nie mordowali, jest tylko mitem ale wciąż żywym i niebezpiecznym. Wspominanie ciemnych kart historii danego narodu jest ostrzeżeniem przed powtórką w przyszłości. Wystarczy przypomnieć zbrodnicze wyprawy wojsk koronnych na wsie ukraińskie (wówczas rusińskie) dowodzone przez Jeremiego Wiśniowieckiego czy Stefana Czarneckiego, gdzie mordowano całe wsie nie patrząc, że są tam też kobiety i dzieci. Mordowano wówczas wedle wyznacznika wiary i pochodzenia (Wołyń i Podole to tylko powtórka z tych rzezi). Wojska litewskie też nie zasypywały wówczas gruszek w popiele, ale zawsze to były działania oddzielne wojsk koronnych i litewskich. Jeśli zapominamy o tych szalonych czasach albo wybielamy swoje działanie, to jest to zatruwanie pokoleń przyszłych. Pytam pana Stanisława Michalkiewicza, dlaczego tak łatwo stawia tezy o odrodzonym banderyzmie na Ukrainie i jednocześnie zwalcza tezy o odrodzonym antysemityzmie w Polsce? Obie tezy uogólniają, stawiają indywidualne zachowania za zachowania ogółu. Czy to nie jest sprzeczność w jego zachowaniu?

Czy ofiary obozu Jaworzno nie mają prawa do pomnika, chociaż były takimi samymi obywatelami polskimi jak Wołyniacy i Podolanie. Dlaczego tak trudno jest wciąż przyznać się, że akcja "Wisła" miała głównie podłoże etniczne - nie tylko rozprawienia się z UPA, ale zakończenia kwestii ludnościowej w nowej Polsce, tak aby nie powtórzyła się sytuacja z II RP? Czystki etniczne dokonywane przez Serbów w Bośni i Hercegowinie różniły się tym od akcji "Wisła", że więcej przeżyło ludzi działanie władz polskich. Ale dalej była to czystka etniczna godna potępienia, nawet jakby nikt nie zginął z Ukraińców. Teza jakoby o zagrożeniu ukraińskim jest dla mnie dziwna, gdyż w większym stopniu niż w Bieszczadach i Beskidzie Niskim, OUN-UPA działało też w pasie od Przemyśla do Bełżca, a nikogo tam nie wysiedlano w takich ilościach. Wsie do dzisiaj są zamieszkane przez te same rodziny.

Kolejną zbrodnią, której skutki widać do dziś, jest wyparcie się tożsamości przez osoby pochodzenia ukraińskiego. Skąd wiem? Widzę to na przykładzie Lubaczowa, miasta, gdzie przed wojną i zaraz po wojnie mieszkało dużo Ukraińców. Nagle przez 50 lat nie uświadczyłeś tam ani jednego. Nie wyjeżdżali, nie zostali wysiedleni, gdzie są?? Stali się nagle Polakami i przyjęli wiarę katolicką, aby się nie odróżniać, aby nie mieć nieprzyjemności. A cmentarz jasno pokazuje, że mieszkali tu Ukraińcy. Nagrobki pisane cyrylicą, te same nazwiska używane do dziś w tych okolicach. Ba, nazwy rzek jasno pokazują kto tu zamieszkiwał od stuleci - Wiszna, Sołotwa. Na szczęście to zerwanie więzi z przodkami zanika, ostatnio ludzie tam na powrót wracają do starych korzeni. Znów funkcjonuje grekokatolicka cerkiew pod wezwaniem św. Mikołaja. Powoli okazuje się, że Ukrainiec to nie tylko rezun i banderowiec, ale też sąsiad, który mieszka obok.

PS. Zrządzeniem bożym lub ślepym trafem (jak kto woli) zostałem ochrzczony w ówczesnym kościele katolickim, a obecnej cerkwi, w Lubaczowie (wyżej wzmiankowanej). W tym samym miejscu moi rodzice brali ślub. Jakoś tak całe życie moje jest częściowo związane z motywem ukraińskim. Co sobie cenię. :-)

 

piątek, 08 czerwca 2007
Lwów a Kraków

W tym tygodniu Kraków obchodzi 750-lecie lokacji miasta na prawie magdeburskim przez księcia Bolesława Wstydliwego. Warto przypomnieć, iż w zeszłym roku na Ukrainie obchodzono 750 rocznicę założenia miasta Lwowa przez księcia halicko-włodzimierskiego Daniela Rurykowicza. Lokacja miasta na prawie magdeburskim nastąpiła w 1356r., w związku z włączeniem Halicza w granice Królestwa Polskiego przez króla Kazimierza Wielkiego. Poniżej filmy wideo z Youtube z obchodów ubiegłorocznych. Link do oficjalnej strony obchodów.

 
 
wtorek, 29 maja 2007
"Fałszywy opis, prawdziwe zbrodnie"

 

W wydaniu sobotnio-niedzielnym "Rzeczpospolitej" z dnia 19-20 maja 2007r. Ada Rutkowska oraz prof. Dariusz Stola w artykule pt. "Fałszywy opis, prawdziwe zbrodnie" dowodzą, że fotografia pokazująca bestialstwo OUN-UPA na Wołyniu w 1943 roku, w rzeczywistości przedstawia dzieci zamordowane przez Cygankę w 1923r. Podawane argumenty w pełni wykazują brak powiązania zdjęcia z sytuacją na Wołyniu w latach 1943-1944. Wspomniany artykuł można też znaleźć na stronie Kościoła Grekokatolickiego.

Co nie przeszkadza Janowi Niewińskiemu, szefowi komitetu kresowiaków, bronić makabrycznego projektu. "- Pomnik nie jest dokumentem. To artystyczna wizja prof. Koniecznego pokazująca martyrologię najbardziej niewinnych. Miał przedstawić dzieci wbite na sztachety czy wykrojone nożem OUN-owca z łona matek? Wybrał wizję mniej drastyczną, ale poruszającą - mówi Niewiński." W imię tzw. artystycznej wizji, ma zostać wybudowany pomnik oparty o fotografię, która nie ma żadnego związku z Wołyniem. Może niech artysta wkomponuje w pomnik komorę gazową, ta wizja też mniej drastyczna, ale za to bardziej poruszająca. Kto za 100-200 lat będzie pamiętał o tym artykule, a pomnik w takiej formie pozostanie jako informacja jakimi metodami OUN-UPA mordowała Polaków na Wołyniu. Kto wówczas będzie pamiętać, że jest to tylko artystyczna wizja??? Pomnik ofiar zbrodni wołyńskiej może powstać, ale nie w takiej formie. Dla zainteresowanych obroną wizji nowego pomnika, przypominam, że jest jeden pomnik ofiar tragedii na Wołyniu stojący w Warszawie od 2003r. Jest zaniedbany, nikt się nim za bardzo nie interesuje, nikt z kresowiaków o nim nie wspomina. Komu zależy na budowie nowego pomnika w formie tak mocno dyskusyjnej?

Weźmy sytuację odwrotną. Ukraińcy chcą wybudować pomnik ofiar pomordowanych w 1947r. w trakcie akcji "Wisła" lub nowy pomnik pomordowanych w Pawłokomie w 1945. W tym pomniku jest wizerunek człowieka nadziewanego na pal lub podobnie makabryczny widok. Oczywiście takiej formy śmierci nie było, ale przecież wizja autora pozwala mu na wszystko, zgodnie z w/w słowami p.Niewińskiego. Czyż nie?

 

Dla zainteresowanych podaję linki do:

- artykułu Antina Borkowskiego z "Ukraina Mołoda";

- rozmowy z prof. Koniecznym, broniącego swojej wizji pomnika;

- artykułu zamieszczonego na stronie internetowej rządu Ukrainy.

 
1 , 2